Tam rzeczywiście jest najtrudniejsza sytuacja, najbardziej niebezpieczna i nie mamy tam przewagi i to prawda, to nasze słabe miejsce - powiedział Zełenski podczas briefingu z premierem Australii Anthonym Albanesem.

Reklama

Co z Lisiczańskiem?

Zapewnił, że władze i Siły Zbrojne Ukrainy robią wszystko, co możliwe, by przyspieszyć dostawy broni, która - jak dodał - umożliwi stronie ukraińskiej osiągnięcie przewagi ogniowej i zwiększenie nacisku na Rosję na kierunku lisiczańskim.

Jest takie ryzyko, że cały obwód ługański będzie okupowany, jest ono zrozumiałe. Ale trzeba zdawać sobie sprawę, że sytuacja może zmieniać się codziennie. Było już tak w wielu miastach (...) - dodał prezydent.

Reklama

Ukraińskie władze nie potwierdzają podawanych przez stronę rosyjską informacji o tym, że wojska rosyjskie przejęły pełną kontrolę nad Lisiczańskiem.

Według amerykańskiego Instytutu Studiów nad Wojną (ISW) siły ukraińskie prawdopodobnie wycofały się z Lisiczańska, w wyniku czego miasto zajęły w sobotę rosyjskie wojska.

Instytut przeanalizował nagranie wideo z Lisiczańska, na którym, według ekspertów ISW, widać rosyjskich żołnierzy znajdujących się w północnych i północno-wschodnich dzielnicach. W ocenie think tanku mogłoby to sugerować, że w mieście 2 lipca (w sobotę) nie było już sił ukraińskich albo było ich niewiele.

Ukraińscy urzędnicy nie ogłosili publicznie wycofania garnizonu broniącego Lisiczańska. Doradca szefa MSZ Ukrainy Wadym Denysenko oceniał natomiast, że Rosjanie z "dużym prawdopodobieństwem" zajmą Lisiczańsk, ale trudno będzie im osiągać postępy w obwodzie donieckim za Słowiańskiem i Kramatorskiem – przekazał ISW.