W ciągu ostatnich dziesięciu dni dowództwo w Kijowie wysłało znaczące posiłki w celu obrony Bachmutu. Oddziały wroga, składające się w dużej mierze z najemników prywatnej firmy wojskowej, znanej jako grupa Wagnera, przypuściły tam w połowie ubiegłego miesiąca zmasowane szturmy piechoty. Operacje te były jednak w niewystarczającym stopniu wspierane przez inne formacje i nie przyniosły powodzenia - oznajmiło ministerstwo w komunikacie na Twitterze.

Reklama

Przełom "mało prawdopodobny"

"Rosyjskie działania ofensywne na tym odcinku (frontu) są obecnie prowadzone zapewne wyłącznie na poziomie plutonu lub drużyny. Wydaje się mało prawdopodobne, by w najbliższych tygodniach Rosja dokonała znaczącego przełomu w okolicach Bachmutu" - przewiduje brytyjski resort.

Podobną ocenę przedstawił pod koniec grudnia amerykański Instytut Studiów nad Wojną (ISW), który zauważył, że rosyjskie wojska nie nacierają obecnie na Bachmut siłami batalionowych grup taktycznych ani kompanii, lecz pododdziałów liczących 10-15 żołnierzy. Według think tanku świadczy to o tym, że jednostki najeźdźcy są wyczerpane i osiągnęły już kulminacyjny moment ofensywy.

Ograniczenie liczby rosyjskich wojsk

Informację o ograniczeniu liczebności rosyjskich formacji pod Bachmutem do małych pododdziałów przekazał 27 grudnia rzecznik ukraińskiego Wschodniego Zgrupowania Wojsk Serhij Czerewaty. Podobne działania agresorów, polegające na atakowaniu coraz mniejszą liczbą żołnierzy, obserwowano już w sierpniu w obwodzie chersońskim. Poprzedzało to wówczas wycofanie się Rosjan z zachodniej części tego regionu, położonego na prawym brzegu Dniepru - podkreślił w jednym z ostatnich raportów amerykański ośrodek.

Wojska agresora próbują zająć Bachmut od sierpnia. Trwają tam obecnie najcięższe i najbardziej krwawe działania zbrojne w Ukrainie. W ocenie lojalnych wobec Kijowa władz obwodu ługańskiego, w pobliżu Bachmutu, zrujnowanego w wyniku ostrzałów wroga, mogło w listopadzie walczyć nawet do 2 tys. więźniów zmobilizowanych na wojnę w rosyjskich zakładach karnych.

W drugiej połowie grudnia ukraińskie władze i media, a także rosyjskie propagandowe kanały na Telegramie i obserwatorzy z krajów zachodnich potwierdzali, że siły najeźdźcy zostały wyparte z południowych i wschodnich przedmieść Bachmutu. Jak donoszono, agresorzy nie kontrolują tam obecnie ani jednej dzielnicy mieszkaniowej.