Czedomir Stojković wraz z organizacją "Grupa Oktobar" - której jest współzałożycielem - publikuje regularnie listy osób, które oskarża o bycie "agentami Władimira Putina w Serbii:. Na stworzonych przez organizację listach znajdują się politycy, właściciele spółek medialnych oraz inne osoby publiczne. Wszyscy oni realizują w Serbii cele Władimira Putina. Rosja finansuje wielu posłów i niektóre partie polityczne, prowadzi w Serbii strategiczną korupcję na najwyższych szczeblach władzy - wskazał rozmówca PAP.

Reklama

Od 2008 roku, kiedy to rosyjski Gazprom korupcją zapewnił sobie władze nad przemysłem energetycznym Serbii, trwa finansowanie mediów, partii politycznych czy organizacji pozarządowych. Moskwa wyprała w tym czasie mózgi serbskiemu społeczeństwu - podkreślił Stojković.

"Ludzie w końcu zaczęli w to wierzyć"

Od lat w Serbii prowadzi się propagandę przeciwko NATO, wpaja ludziom, że to Putin jest dobry i sprawiedliwy, a Europa zła. I ludzie zaczęli w to w końcu wierzyć - powiedział aktywista. Zaznaczył jednocześnie, że ze względu na najnowszą historię kraju, serbskie społeczeństwo jest nadal podatnym gruntem dla rosyjskiej propagandy.

Podczas wojen lat 90. znaleźliśmy się po złej stronie historii, ale to przez Putina w Serbii nadal nie doszło do rozliczenia się z przeszłością - wyjaśnił Stojković. To tak, jakby w 1945 roku Putin pojawił się w Niemczech i wmawiał Niemcom, że to Polacy byli winni napaści na ich kraj i że to Żydzi doprowadzili do tych wszystkich zbrodni - dodał.

Co jest celem Putina?

Zapytany o cele rosyjskiej propagandy w Serbii Stojković wskazał, że Putin chce doprowadzić do walk w Kosowie, by w ten sposób odciągnąć i rozproszyć uwagę Zachodu. W interesie Putina leży otworzenie w Europie kolejnego konfliktu, dlatego chce on popchnąć Serbię - swojego wasala - do walk z Kosowem - ocenił rozmówca PAP.

-Rosja otworzyła front wojenny na Ukrainie i front polityczny w Serbii i na Bałkanach; oba są wymierzone w Europę. Priorytetem pozostaje Ukraina, której musimy zapewnić wszelkie możliwe środki do wygrania wojny, ale nawet po wygranej Kijowa nie nastanie w Europie pokój i bezpieczeństwo, dopóki nie pokonamy Putina i Rosji w każdej części Europy, w tym w Serbii - zaznaczył adwokat.

To w rosyjskich wpływach dopatruje się on "destabilizującej roli" Belgradu w regionie. To przez Moskwę jesteśmy w stałym konflikcie z Kosowem, Bośnią i Hercegowiną, Chorwacją czy Czarnogórą - wyjaśnił.

Aktywności grupy Wagnera są wszechobecne

Kolejnym z narzędzi Putina w Serbii – jak podkreślił Stojković – jest aktywna w kraju Grupa Wagnera. W styczniu adwokat razem z antywojennymi organizacjami rosyjskimi i ukraińskimi przedstawił prokuraturze w Belgradzie zarzuty karne przeciwko m.in. ambasadorowi Rosji w Serbii oraz szefowi serbskiego wywiadu w związku z ich domniemanym zaangażowaniem w rekrutację ochotników na wojnę przeciwko Ukrainie. Skarga została odrzucona bez przeprowadzenia śledztwa po czterech dniach - poinformowała na swojej stronie "Grupa Oktobar".

Aktywności Grupy Wagnera są naprawdę w Serbii wszechobecne i skoordynowane z działaniami innych agentów wpływu Putina - podkreślił Stojković w rozmowie z PAP. Działają poprzez grupy prawicowe i niektóre partie polityczne. Nie są jednak w Serbii formacją paramilitarną - to robią na północy Kosowa - ale parawywiadowczą, która zbiera w kraju dane i dostarcza je Kremlowi - wyjaśnił.

Wagnerowcy mobilizują też Serbów do walki z Ukrainą. Ich liczba nie jest w żadnym sensie decydująca, ale poprzez rekrutacje Serbów Putin chce szantażować Zachód. Chce pokazać, że posiada w Serbii moc sprawczą, że ma tu ogromne wpływy- dodał.

Na początku stycznia na prowadzonym w języku serbskim portalu telewizji Russia Today opublikowano ogłoszenie Grupy Wagnera o rekrutacji i warunkach uczestnictwa w wojnie na Ukrainie. Komentujący wiadomość prezydent Serbii Aleksandar Vuczić przypomniał, że rekrutowanie (do uczestnictwa w zagranicznych konfliktach zbrojnych - PAP) jest niezgodne z serbskim ustawodawstwem. Jego reakcję pochwaliły znajdujące się w Belgradzie ambasady Ukrainy i USA.

"Niezbędna pomoc Zachodu"

Czedomir Stojković przyznał PAP, że do walki z rosyjską hybrydową okupacją niezbędna jest nam pomoc Zachodu”. „Każdy proeuropejski głos w Serbii jest uciszany, pozbawiany finansów - wskazał. Przez korupcję i wpływy rosyjskie ogrom środków europejskich przeznaczonych dla Serbii trafia do prorosyjskich grup, co jest totalnym absurdem - dodał adwokat.

O rosyjskich wpływach w Serbii Stojković mówił m.in. w Parlamencie Europejskim, gdzie rozmawiał przede wszystkim z Polakami i Litwinami. Te narody doskonale rozumieją naszą sytuację, sami znajdowali się pod rosyjską i sowiecką okupacją. - powiedział.

Oczekuję dostrzeżenia przez UE konieczności utworzenia na Bałkanach centrum zajmującego się walką z działaniami hybrydowymi Rosji. To centrum powinno zgromadzić ludzi oddanych walce z wpływami Putina. Musi współpracować z NATO i państwami UE. Tylko w ten sposób możemy pozbyć się Rosji z Bałkanów. Musimy działać razem, bo nawet jeśli pokonamy Rosję w Serbii, Putin przeniesie się na przykład na Węgry, stamtąd do Chorwacji i tak dalej - ostrzegł rozmówca PAP.

Jakub Bawołek