Generał Samol we wtorek pytany przez PAP o wysadzenie zapory elektrowni wodnej na Dnieprze w Nowej Kachowce w okupowanej części obwodu chersońskiego ocenił, że jest to "na 100 proc. robota Rosjan". Oni wyznają zasadę, że cel uświęca środki, zrobili to, aby nie dopuścić do uderzenia ukraińskiego z tego kierunku - dodał.

Reklama

Powtórzenie ruchu Stalina

Podobnie stało się w roku 1941, kiedy Stalin podjął decyzję o wysadzeniu tamy (na Dnieprze), w wyniku czego zginęło kilkadziesiąt tysięcy Rosjan. Poświęcił Rosjan dla dobra operacji (wojskowej), a przede wszystkim po to, aby uniemożliwić wejście wojsk niemieckich w głąb państwa rosyjskiego - porównał gen. Samol.

Były dowódca Wielonarodowego Korpusu Północno-Wschodniego powiedział, że choć jest "całym sercem po stronie ukraińskiej", to z wojskowego punktu widzenia "Rosjanie nie mieli innego wyjścia". Dodał, że przemieszczenie dużych ugrupowań ukraińskich na wschodnią stronę Dniepru i rozpoczęcie przez nich działań mogłoby doprowadzić do odcięcia Krymu.

Odcięcie Krymu od terytorium byłoby bardzo niebezpieczne dla Rosjan. Bez szans przetrwania. Ukraińcy mogliby odciąć wodę na Krym i wojska rosyjskie same by się poddały - zauważył.

Zatrzymanie kontrofensywy

Zdaniem gen. Samola wysadzenie tamy zatrzymało rozwinięcie ukraińskiej kontrofensywy na kierunku południowym uniemożliwiając przeprawienie dużej liczby wojsk na wschodni brzeg Dniepru. W jego ocenie Ukraińcy powinni opracować inny kierunek uderzenia.

O wysadzeniu przez Rosjan tamy w Nowej Kachowce w obwodzie chersońskim na południu Ukrainy armia ukraińska poinformowała we wtorek rano. Całkowicie zniszczona została zlokalizowana na zaporze hydroelektrownia. Poziom wody w zalewie szybko opada, trwa ewakuacja zagrożonych zalaniem terenów położonych poniżej tamy.

Autor: Adrian Kowarzyk