Chcę wszystkich zapewnić, że sytuacja w północnej strefie operacyjnej (tj. w rejonach Ukrainy graniczących z Białorusią) pozostaje stabilna i jest pod kontrolą – oświadczył Najew, cytowany przez Wojskowe Centrum Medialne.

Zaznaczył, że wojska ukraińskie wciąż zwiększają środki obronne i nie stwierdza się koncentracji sił po stronie białoruskiej.

Reklama

Wszystkie służby – od wywiadu po wojska inżynieryjne – pracują w trybie wzmocnionym i na razie nie zauważono koncentracji sprzętu wojskowego ani zasobów ludzkich przeciwnika, zaś granica państwa jest solidnie strzeżona 24 godziny na dobę – powiedział Najew.

"To byłaby próba samobójcza"

W jego opinii próba ataku z terytorium Białorusi byłaby dla rosyjskiego agresora samobójcza. - Nasi żołnierze są w stanie godnie odpowiedzieć każdemu, kto odważy się przekroczyć granicę państwową z bronią w ręku – zapewnił generał.

Były szef sztabu generalnego armii brytyjskiej generał Richard Dannatt powiedział wcześniej w niedzielę, że przywódcy Ukrainy muszą strzec się przed możliwym atakiem najemniczej Grupy Wagnera na Kijów z terytorium Białorusi.

Fakt, że właściciel Grupy Wagnera Jewgienij Prigożyn udał się na Białoruś, jest powodem do niepokoju - ocenił Dannatt. Zaznaczył, że jeśli Prigożyn "utrzymał wokół siebie skuteczne siły bojowe, to ponownie stanowi zagrożenie dla ukraińskiej flanki najbliżej Kijowa", czyli miasta, które Rosjanie próbowali zdobyć na początku wojny. Dodał, że "jest całkiem możliwe", że Rosja może wykorzystać wagnerowców do ponownej próby opanowania stolicy Ukrainy.

Zgodnie z porozumieniem zawartym przez Prigożyna z władzami w Moskwie za pośrednictwem autorytarnego lidera Białorusi Alaksandra Łukaszenki w sobotę po rezygnacji szefa Grupy Wagnera z marszu na rosyjską stolicę, Prigożyn miał udać się na Białoruś.