Włoski dziennik nazywa dochodzenie, jakie Wanda Półtawska prowadziła po zamachu na Jana Pawła II, a dotyczące tajemniczych zdjęć papieża z czasu jego rekonwalescencji w Watykanie.
O fotografiach "La Stampa" pisała niedawno ujawniając, że , w towarzystwie lekarzy. Zrobiono je prawdopodobnie z kopuły bazyliki św. Piotra.
Na podstawie tych zdjęć, podkreśliła gazeta, wyciągnięto w Watykanie wniosek, że istnieją poważne luki w systemie bezpieczeństwa Jana Pawła II, skoro można fotografować go z dużej odległości.
To Wanda Półtawska - pisze "La Stampa". Przypomina wcześniejsze swe ustalenia, że pomagał jej w tym między innymi ówczesny papieski fotograf Arturo Mari.
Po analizie tych zdjęć poradzono papieżowi, żeby unikał przebywania w miejscach łatwo dostępnych dla fotografów. Ponadto po prywatnym dochodzeniu w sprawie tajemniczego "paparazzo" wyrażono przypuszczenie, że , którego motywy działania nie są jasne.
Arturo Mari powiedział turyńskiej gazecie, że jego udział w wyjaśnianiu sprawy fotografii był "niewielki" i nie pamięta tego zbyt dobrze.
Inni rozmówcy gazety z Watykanu, którzy byli wówczas zaangażowani w wyjaśnianie okoliczności zrobienia zdjęć, wspominają natomiast, że To jej przekazano całą zebraną dokumentację, między innymi zrobione przez Mariego zdjęcia z pobytu papieża w szpitalu po zamachu. Nie została ona nigdy ujawniona.
"La Stampa" pisze, że . Czy ma ją watykański sekretariat stanu, czy też trafiła ona do walizki Wandy Półtawskiej, która wywiozła ją do Polski?- zastanawia się gazeta.