W rajdach Hamasu na kilometr widać ślady perskiej sztuki wojennej. Iran – od lat zaangażowany w wojny proxy na Bliskim Wschodzie – wie, jak skorzystać z dysproporcji w potencjale wojskowym. I wie, jak lewarować to, co na pierwszy rzut oka wydaje się słabością.
Kibuc Be’eri położony na pustyni Negew wraz z 10 podobnymi osadami tworzył przed laty coś, co umownie można nazwać linią jedenastu punktów – Ha-Nekudot. Osady stanowiły pas obronnych fortów i równocześnie wyznaczały granicę budowanego pod koniec lat 40. Izraela. Historia Be’eri jest szczególna. W 1948 r. fort został odcięty przez wojska egipskie podczas pierwszej wojny arabsko-izraelskiej. Załoga broniła się w nim sama, budując jeden z mitów założycielskich państwa żydowskiego. Do soboty Be’eri żyło wsiowo. Rytmem pracy kibucników, którzy z tego kawałka piaszczystej ziemi stworzyli dobrze prosperującą zieloną oazę.
CZYTAJ WIĘCEJ W ELEKTRONICZNYM WYDANIU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ">>>
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Powiązane
Zobacz
|