Dziennik Gazeta Prawana logo

Putin boi się pokoju? Nacjonaliści żądają dalszej inwazji na Ukrainę

15 maja 2025, 17:52
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Szokująca propozycja Putina. Ukraina pod międzynarodowy zarząd?
Putin boi się pokoju? Nacjonaliści żądają dalszej inwazji na Ukrainę/shutterstock
Reuters w opublikowanej w czwartek analizie zwraca uwagę, że rosyjscy nacjonaliści wywierają presję na Władimira Putina, by nie rezygnował z dalszego prowadzenia wojny przeciwko Ukrainie. Choć wspierają oni Kreml w podtrzymywaniu poparcia dla inwazji, rosyjskie władze uważają, że są w stanie kontrolować ich rosnące wpływy.

Agencja opisuje środowisko tzw. Z-patriotów (od litery Z, będącej jednym z symboli inwazji przeciwko Ukrainie). Chodzi o prokremlowskich "blogerów wojennych" i korespondentów wojennych, którzy zaczęli stopniowo odgrywać coraz większą rolę.

Na początku wojny wypowiadali się otwarcie (w tym krytykując ministerstwo obrony za niedostateczne, ich zdaniem, działania - PAP). Resort obrony Rosji próbował ich przeciągnąć na swoją stronę, co częściowo się udało. Jak podkreśla Reuters, niektórzy z "blogerów wojennych" mają nawet pół miliona obserwujących na Telegramie i ich komentarze czytane są w Rosji, w tym przez członków elity.

Putin boi się pokoju? Nacjonaliści żądają dalszej inwazji na Ukrainę

Prócz nich, "partia wojny" obejmuje szerszą grupę, do której należą deputowani Dumy Państwowej (niższej izby parlamentu) i specjaliści od marketingu politycznego, aktywni w programach telewizyjnych na temat wojny. Oddają oni użyteczne usługi Kremlowi, powtarzając i wzmacniając preferowane wątki.

Analityczka Tatiana Stanowaja w rozmowie z Reutersem oceniła, że poglądy „Z-patriotów” podziela około 10-15 proc. Rosjan. Nie mają oni jednak wpływu na przywódcę Rosji Władimira Putina, który ma utrwalone poglądy. Putin trzyma się zamiaru zakończenia wojny na jego własnych warunkach. Jest gotów prowadzić ją przez lata bądź osiągnąć swoje cele w inny sposób – powiedziała Stanowaja.

"Jastrzębie wojenne" – jak pisze Reuters – to również postacie związane z ministerstwem obrony Rosji, służbami specjalnymi, a także osoby powiązane z Putinem, dawniej lub obecnie. Reuters zauważa, że były prezydent Dmitrij Miedwiediew znany jest obecnie ze skrajnych komentarzy, które odzwierciedlają nurt myślenia obecny wśród wyższych rangą przedstawicieli Kremla. Zdaniem analityków Miedwiediew zyskał swego rodzaju "licencję" na takie wypowiedzi.

Jeśli jednak wojna kiedyś się zakończy, bądź będzie zbliżać się do końca, nacjonaliści wyczują, że wiatr się zmienił, a ci, którzy nie dostosują się do zmian, ryzykują więzieniem – ocenia Reuters. W tym kontekście przypomina postać byłego oficera służb specjalnych Igora Girkina (używającego pseudonimu Striełkow - PAP), ściganego międzynarodowym listem gończym. Girkin został skazany w 2024 roku na cztery lata więzienia za "nawoływanie do ekstremizmu". Inną postacią z kręgu nacjonalistów jest oligarcha Konstantin Małofiejew (finansujący separatystów w Donbasie, właściciel prawosławnej telewizji Cargrad - PAP).

Nacjonaliści coraz silniejsi w Rosji. Kreml próbuje ich uciszyć

Powołując się na trzy osoby zbliżone do Kremla, agencja Reutera przekonuje, że "Z-patrioci" nie stanowią zagrożenia dla Putina. Jeśli nadejdzie czas na pokój, będą musieli dostosować się do sytuacji. Jednocześnie – jak pisze Reuters – Putin i jego służby specjalne muszą poradzić sobie z nacjonalistami, by nie zakłócili oni celów Kremla. Stanowaja uważa, że Z-patrioci "nie są pod całkowitą kontrolą".

Podburzają oni ludzi i naciskają na społeczeństwo, by poparło większy wysiłek wojenny. Jest to przeszkodą; trwają działania, by stonowali to, co mówią, albo się przymknęli, ponieważ podburzają społeczeństwo wtedy, gdy Putin potrzebuje rozmów – powiedziała Stanowaja. Reuters zwraca uwagę na komentarze Małofiejewa, który oznajmił, że wojna będzie trwała "aż do wyzwolenia Noworosji i Małorosji" (terminy używane w Imperium Rosyjskim na określenie terytoriów Ukrainy - PAP).

Reuters opublikował materiał w czwartek, gdy w Stambule miały się odbyć bezpośrednie negocjacje między Rosją i Ukrainą bez warunków wstępnych. Ulegając naciskom USA i UE, Putin wystąpił z ofertą negocjacji. Niemniej, Putin nie udał się do Stambułu i wysłał tam delegację niskiego szczebla.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj