Skandalicznie niskie odszkodowanie
12 października 2007Samochód Janusza Kuliga został rozstrzaskany dwa lata temu przez pędzący pociąg, bo dróżniczka nie opuściła zapór. Rajdowiec ginął w mekach, wśród zgrzytu żelastwa rozpędzonej lokomotywy. Wdowa, Agnieszka Kulig, bezskutecznie próbowała wywalczyć odszkodowanie od PKP. Ona i jej córki - dziewięcioletnia Paulinka i dwuletnia Julka - żyły z niewielkiego zasiłku po rajdowcu. Dopiero gdy skierowała sprawę do sądu, PKP zaproponowały rentę dla córek. Dwie śmieszne kwoty - w sumie 750 złotych.