Od miesiąca poluje na warszawskie autobusy i tramwaje. Strzelał zawsze w poniedziałek - aż do teraz. "Snajper z Warszawy", który uszkodził już osiem pojazdów, stał się głównym celem stołecznej policji. Komendant powołał nawet specjalną grupę, która zajmuje się tylko tropieniem "snajpera". A nie jest łatwo, bo nie ma żadnych śladów.
"Snajper" zawsze strzela w to samo miejsce - w szyby na wysokości głów motorniczych tramwajów, kierowców autobusów i pasażerów. Na szczęście poza rozbitymi szybami nie ma innych strat, nikomu nic się nie stało.
Do teraz "snajper" atakował zawsze w poniedziałki, zazwyczaj po zmroku. W tym tygodniu odważył się uderzyć w dzień - najpierw w poniedziałek, potem we wtorek. Tak jak wcześniej, nie ma żadnych śladów - ani śrucin, ani kulek, które świadczyłyby o tym, że ktoś strzela. Policja nie wyklucza, że szyby w autobusach i tramwajach zostały wybite kamieniem.
O powołaniu spegrupy, która ma wyjaśnić, kto niszczy autobusy i tramwaje, zdecydował szef stołecznej policji Adam Mularz. Skierowano do tej sprawy kilku doświadczonych funkcjonariuszy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|