eBulwersujące wypowiedzi padły podczas lekcji religii w maju ubiegłego roku w jednej z klas ósmych Szkoły Podstawowej nr 10 w Puławach. Był to czas między pierwszą a drugą turą wyborów prezydenckich, w której mieli się zmierzyć kandydat KO Rafał Trzaskowski z kandydatem popieranym przez PiS Karolem Nawrockim. Prowadząca lekcję zakonnica dała się ponieść emocjom i z lekcji religii zrobiła lekcję właściwych jej zdaniem przekonań politycznych.

Bulwersujące słowa katechetki o Rafale Trzaskowskim

"Nie pamiętacie, co powiedział pan Trzaskowski? To było szokujące. Ja byłam przy tym, akurat oglądałam" - mówiła katechetke do uczniów. - "Daję wam słowo, zniosę to średniowieczne prawo, aborcja na życzenie" - dodała zakonnica, sugerując, że to słowa prezydenta Warszawy po pierwszej turze wyborów. "Byłam tym bardzo mocno zirytowana, tak powiedziałam przy siostrach: proszę sióstr, szkoda, że na Trzaskowskim mama nie popełniła aborcji. To jego byśmy dzisiaj nie mieli" - dodała.

Reklama

Zakonnica o "wymyślonych faktach" nt. Nawrockiego

Reklama

Zakonnica mówiła także o kandydacie prawicy na prezydenta RP, Karolu Nawrockim. Jak stwierdziła, "przypisuje mu się tyle wymyślonych faktów". Nawiązywała m.in. do opisywanych przez WP udziałów Nawrockiego w kibolskich ustawkach i mówiła, że "w młodym wieku to jest normalne, że ktoś komuś strzeli". Nauczycielka poruszyła też wątek słynnego mieszkania pana Jerzego z Gdańska przejętego przez Nawrockiego. Stwierdziła, że "pijakowi, alkoholikowi zapłacił za mieszkanie, dlatego że on powinien być wysiedlony z tego mieszkania, bo przepił i nie płacił czynszu". "Więc on dał mu do śmierci mieszkać, a po śmierci to mieszkanie bierze. Kto by z nas, bez żadnej korzyści materialnej, opłacił, wykupił, żeby tylko on miał do śmierci gdzie mieszkać. Robimy o 40 metrów awanturę, a tyle apartamentów w Warszawie mają" - dziwiła się zakonnica.

Katechetka o "premierze Niemcu"

"Zobaczcie, mamy premiera Niemca" - mówiła o Donaldzie Tusku. "My pod zaborami niemieckimi byliśmy już w historii" - dodała.

Decyzja komisji dyscyplinarnej ws. katechetki

Nauczycielka tłumaczyła się przed komisją dyscyplinarną, że mówiąc o "premierze Niemcu", nie oceniała osoby i narodowości premiera, lecz jego urząd. Jednak zdaniem komisji, taka wypowiedź nie była neutralna, a była "prezentacją preferencji politycznych nauczyciela i dezinformowała uczniów w zakresie faktów w zakresie osoby polskiego premiera, a zarazem naraziła ich na przekaz nieadekwatny do celu zajęć religii". Komisja ustaliła także, że "nauczycielka na zajęciach religii prezentowała swoje stanowisko w odniesieniu do aktualnej sytuacji politycznej, tj. trwających wyborów prezydenckich w Polsce", (...) czym "naruszała obowiązek neutralności politycznej nauczyciela w kontaktach z uczniami". "Należy podkreślić, iż szkoła publiczna jako instytucja państwowa zobowiązana jest do zachowania bezstronności politycznej" - stwierdzili członkowie komisji. Komisja stwierdziła też m.in. że słowa: "szkoda, że na Trzaskowskim mama nie popełniła aborcji, to jego byśmy dzisiaj nie mieli" są rażąco sprzeczne z art. 30 i 38 Konstytucji RP - postawą szacunku do życia ludzkiego i godności osoby ludzkiej, celami programowymi zajęć edukacyjnych religia, jak i wychowawczą funkcją szkoły". Komisja uznała, że swoim zachowaniem podczas zajęć religii zakonnica "uchybiła godności zawodu nauczyciela". Ukarano ją naganą z ostrzeżeniem.