Urząd Ochrony Danych Osobowych przypomniał w poniedziałkowym komunikacie, że do ujawnienia danych doszło na konferencji prasowej posłów PiS, w toku ubiegłorocznej kampanii prezydenckiej; w jej trakcie pojawiły się zarzuty, że ówczesny kandydat na prezydenta (obecnie prezydent) w sposób „wzbudzający wątpliwości” nabył mieszkanie od Jerzego Ż. Dokumenty dot. tej transakcji - wśród nich były umowa przedwstępna sprzedaży mieszkania, pełnomocnictwa oraz testament - przedstawił na konferencji prasowej, która odbyła się 6 maja 2025 r. w siedzibie PiS, poseł Przemysław Czarnek.
Tak się tłumaczył Przemysław Czarnek
Dokumenty te - jak czytamy w komunikacie udostępnionym przez RODO - zawierały m.in. dane osobowe, w tym imiona i nazwiska stron umowy; imiona rodziców, numery ewidencyjne PESEL, numery i serie dowodów osobistych, adresy zamieszkania, informacje o sytuacji rodzinnej oraz o sposobie rozporządzenia majątkiem. "Były wśród nich dane osobowe kandydata na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, ale także dwóch osób, które funkcji publicznych nie pełniły (właściciela mieszkania i małżonki kandydata). Pierwsza z nich z pewnością nie wyraziła zgody na udostępnienie danych, której jej dotyczyły" - czytamy. W związku z zaistniałą sytuacją prezes UODO Mirosław Wróblewski zwrócił się do Czarnka z prośbą o wyjaśnienie. Pełnomocnik posła wskazał, że polityk nie miał zamiaru "ujawnienia jakichkolwiek danych osobowych widniejących na dokumentach". Sam Czarnek stwierdził, że dokumenty "otrzymał od organizatorów konferencji Kandydata na Prezydenta Karola Nawrockiego, którzy go «poinstruowali, żeby przedstawić na konferencji prasowej rzeczywiste okoliczności zdarzeń objętych oszczerstwami w kampanii wyborczej»".
Wyjaśnienia Komitetu Wyborczego Kandydata na Prezydenta RP Karola Nawrockiego
"W związku z wyjaśnieniami posła Przemysława Czarnka Prezes UODO zwrócił się o wyjaśnienia do Komitetu Wyborczego Kandydata na Prezydenta RP. Ten potwierdził wyjaśnienia posła, ale nie zgodził się z twierdzeniem, że w trakcie konferencji doszło do ujawnienia danych osobowych osób niepublicznych" - poinformował UODO. Jak czytamy, komitet argumentował, że dane osobowe ws. właściciela mieszkania „były już uprzednio znane, krążyły w sieci w materiałach osiągających ogromne zasięgi i były dostępne przeciętnemu użytkownikowi internetu”. Wskazał też, że zagadnienia z konferencji dotyczyły "dyskusji o kawalerce" zakupionej przez Nawrockiego. Związane z tym okoliczności znajdowały się według komitetu w obszarze "szczególnego zainteresowania opinii publicznej" - dlatego też jego zdaniem, ujawnienie tych danych było elementem prowadzonej w mediach debaty i polemiki wyborczej i miało stanowić "przeciwwagę dla formułowanych wobec kandydata na prezydenta negatywnych opinii mogących mieć wpływ na ostateczny wynik wyborów".
Orzeczenie UODO
Natomiast zdaniem Wróblewskiego, w sieci znaleźć można było imię i nazwisko Jerzego Ż., jednak nie jego pozostałe dane osobowe. "Publiczna dostępność części danych osobowych nie stanowi argumentu decydującego o legalności przetwarzania danych ujawnionych na konferencji prasowej. Nie ma żadnego dowodu, by właściciel mieszkania sam wcześniej je publikował czy też na taką publikację się wyraził zgodę. Tymczasem w momencie ich ujawnienia na konferencji utracił nad nimi kontrolę" - podkreśla UODO. W jego ocenie żadna z przesłanek wskazanych w RODO nie legalizowała udostępnienia na konferencji prasowej danych osobowych właściciela mieszkania lub małżonki Nawrockiego. "Komitet Wyborczy nie wykazał w toku postępowania legitymowania się taką podstawą w stosunku do żadnej z tych osób, mimo ciążącego na administratorze takiego obowiązku wynikającego z zasady rozliczalności zawartej w RODO" - czytamy.
Taką karę musi zapłacić komitet wyborczy Karola Nawrockiego
Prezes UODO nałożył więc na komitet karę finansową w wysokości 35 582 zł. W jego ocenie - czytamy - sankcja ta stanowi "możliwie adekwatną, a nade wszystko sprawiedliwą reakcję na stwierdzone naruszenia przepisów RODO". "Nałożenie administracyjnej kary pieniężnej w ustalonej kwocie jest konieczne i uzasadnione charakterem, wagą, jak i pozostałymi okolicznościami sprawy. Zastosowanie innego środka naprawczego (…), w szczególności zaś poprzestanie na upomnieniu - w sytuacji uprzedniego jego zastosowania w związku z innym, przypisanym Komitetowi Wyborczemu na Prezydenta RP naruszeniem przepisów RODO - nie byłoby proporcjonalne do stwierdzonych nieprawidłowości" - napisano.