Pomogli świadkowie, którzy widzieli młodego mężczyznę uciekającego z miejsca zbrodni obok warszawskiego centrum handlowego Fort Wola. Śledczy szybko wpadli na jego trop. Okazało się, że to również 18-latek, jak Mateusz N., z którym wczoraj na przystanku tramwajowym zaatakował policjanta.

Według relacji świadków, gdy na przystanek podjechał tramwaj, jeden ze stojących przy wiacie mężczyzn rzucił koszem na śmieci w wagon. Na jego zachowanie natychmiast zareagował wychodzący z tramwaju pasażer - jak się później okazało, 42-letni policjant z wydziału wywiadowczo-patrolowego stołecznej komendy, młodszy aspirant Andrzej Struj.

Chuligani zaatakowali policjanta. Prawdopodbnie jeden go trzymał, gdy drugi zadawał ciosy nożem. Ciężko ranny funkcjonariusz osunął się na ziemię. Napastnicy uciekli. Natychmiast wezwano karetkę pogotowia, jednak policjanta nie udało się uratować. Zmarł w szpitalu.

>>> Całą noc płonęły znicze dla policjanta

Rysopis sprawcy przekazano wszystkim załogom policji i kilka minut później napastnika zatrzymał zastępca komendanta rejonowego policji na Ochocie. Okazał się nim 18-letni Mateusz N. Miał pół promila alkoholu we krwi. Już wcześniej był notowany przez policję. Ostatnio zatrzymywano go za rozbój, udział w bójce i uszkodzenie wiaty przystankowej.

Dziś rano policja poinformowała o zatrzymaniu pomocnika zabójcy policjanta.

Funkcjonariusz miał 15 lat służby. Tramwajem jechał po cywilnemu - był na urlopie.