Do scysji doszło w poniedziałek po spotkaniu prezydentów Polski i Węgier Przemyślu. Podczas wystąpień dla mediów Nawrocki podkreślił, że oba narody łączy m.in. pragnienie bycia w Unii Europejskiej, ale także troska o jej stan. Jak mówił Nawrocki, może liczyć na wsparcie Węgrów m.in. w sprawach takich jak sprzeciw wobec umowie handlowej UE-Mercosur, wątpliwości wobec unijnej polityki klimatycznej i migracyjnej.
Nawrocki: Pan redaktor się ogarnie
Po zakończeniu konferencji, reporter TVN24 chciał dopytać prezydenta, czy przed zaplanowanym spotkaniem z premierem Węgier Viktorem Orbanem, nie przeszkadza mu "zażyłość" tego ostatniego z Władimirem Putinem. Prezydent szybko ruszył w stronę dziennikarza i wskazał go palcem.
O co chce pan dopytać? Pan nie słuchał konferencji prasowej? Robiliście materiały o tym, że mnie ściga Putin?- pytał zdenerwowany prezydent. Pan redaktor się ogarnie i słucha, co mówi prezydent Polski- dodał.
Donald Tusk: Proszę nie krzyczeć na dziennikarzy
Na kolejne pytanie odpowiedział: Mówię do pana, panie redaktorze, Władimir Putin to zbrodniarz, rozumie pan redaktor? Do widzenia - powiedział Nawrocki i odszedł od dziennikarza.
Na ten incydent zareagował Donald Tusk. "Proszę nie krzyczeć na dziennikarzy, panie prezydencie Nawrocki. To nie oni wpakowali pana w to rosyjskie bagno" - napisał premier na platformie X.
Monika Olejnik przypomniała swoją rozmowę z Lechem Kaczyńskim
Po kilku dniach po wydarzeniu głos zabrała także dziennikarka Monika Olejnik. Opublikowała wpis, w którym przypomniała swoją rozmowę z Lechem Kaczyńskim sprzed 18 lat, gdy pokłóciła się z Lechem Kaczyńskim podczas swojego programu.
Burzliwa wymiana zdań zakończyła się płaczem dziennikarki. Potem jednak prezydent zadzwonił do Olejnik z przeprosinami. "Prezydent Lech Kaczyński obraził mnie kiedyś! Powiedział, że mnie wykończy, ale potem miał odwagę przeprosić! Panie prezydencie, proszę nie bać się pytań!" - zaapelowała do Nawrockiego.