Służby ratunkowe wciąż walczą z ogniem w powiecie biłgorajskim, a naukowcy już teraz analizują genezę tego dramatu. Dr Alicja Bonk z Uniwersytetu Gdańskiego w rozmowie z Polską Agencją Prasową stawia śmiałą tezę: przyczyną pożaru w Puszczy Solskiej mogło być umyślne lub nieumyślne podpalenie. Choć ostateczny werdykt wydadzą odpowiednie służby, statystyki są nieubłagane.
Ekspertka podkreśla, że zjawiska naturalne, takie jak uderzenia piorunów, odpowiadają za znikomy procent pożarów w naszym kraju. Decydującą rolę odgrywa człowiek – jego zaniedbania, nieostrożność lub celowe działanie. Ogień w Biłgoraju wybuchł we wtorkowe popołudnie i błyskawicznie objął ogromny obszar, wykorzystując panującą suszę i najwyższy stopień zagrożenia pożarowego.
Dlaczego Puszcza Solska płonie?
Pożar trawi obszar o szczególnej wartości przyrodniczej. Puszcza Solska to nie tylko las, to kompleks rezerwatów przyrody, parków krajobrazowych oraz obszarów chronionych w ramach sieci Natura 2000. Znajdują się tu stanowiska rzadkich roślin i ostoje zwierząt objętych ścisłą ochroną.
Obecnie ogień zniszczył już około 300 hektarów tego cennego ekosystemu. Akcja gaśnicza trwa nieprzerwanie od wtorku, a strażacy mierzą się z trudnym terenem i niesprzyjającymi warunkami pogodowymi. Każda godzina pożaru to niepowetowane straty dla polskiej przyrody, które będziemy odrabiać przez dziesięciolecia.
Tragedia podczas akcji gaśniczej. Nie żyje pilot
Dramat w powiecie biłgorajskim ma również wymiar ludzki. Podczas wtorkowej akcji ratunkowej doszło do katastrofy lotniczej. Samolot gaśniczy typu Dromader, należący do bazy lotniczej Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Warszawie, rozbił się w trakcie wykonywania misji.
W wypadku zginął pilot maszyny, który do ostatniej chwili walczył o opanowanie żywiołu z powietrza. To tragiczne przypomnienie o tym, jak niebezpieczna jest praca służb ratunkowych i jak wysoką cenę płacimy za błędy lub celowe działania osób, które rozniecają ogień w lasach.
Ponure wnioski z badań
Dr Alicja Bonk wraz z zespołem badaczy z Gdańska i Poznania analizowała historię pożarów w Polsce na przestrzeni ostatnich 13 tysięcy lat. Wyniki tych badań, opublikowane w prestiżowym serwisie Science Direct, nie napawają optymizmem. Główne wnioski z badań naukowych:
- Zmiany klimatyczne: Globalne ocieplenie powoduje coraz częstsze i dłuższe okresy suszy.
- Wrażliwość środowiska: Wysuszona ściółka leśna staje się idealną podpałką – wystarczy jedna iskra, by wywołać katastrofę.
- Trend wzrostowy: Choć w historii bywały okresy z dużą liczbą pożarów, obecnie ich częstotliwość stale rośnie w całej Polsce.
- Ludzki czynnik: Dawniej pożary mogły mieć częściej podłoże naturalne, dziś to niemal wyłącznie efekt aktywności człowieka.
Naukowcy badali osady z okolic Jeziora Gorzyńskiego w Wielkopolsce. Zauważyli, że w ciągu ostatniego stulecia liczba pożarów gwałtownie wzrosła w porównaniu do wcześniejszych okresów o podobnym klimacie.
Wypalanie traw to prosta droga do katastrofy
Częstym źródłem leśnych pożarów jest nielegalne wypalanie traw. Rolnicy i właściciele działek wciąż stosują tę szkodliwą praktykę, wierząc, że użyźnia ona glebę. W rzeczywistości wypalanie niszczy mikroorganizmy i zabija zwierzęta, a w okresach suszy ogień błyskawicznie przenosi się na sąsiednie lasy.
Wypalanie traw. Nawet 30 tys. zł grzywny
Państwo zaostrza walkę z tym procederem. Od 1 stycznia 2026 roku kary za wypalanie traw są rekordowo wysokie – grzywna może wynieść nawet 30 tysięcy złotych. Ekspertka z Uniwersytetu Gdańskiego przypomina, że ogień na łące w ułamku sekundy wymyka się spod kontroli, a skutki takiego błędu mogą być tragiczne dla całego regionu.