Dziennik Gazeta Prawana logo

Na żłobkową rewolucję zabraknie pieniędzy

30 marca 2010, 20:16
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Rząd przyjął założenia do ustawy, która ma ułatwić zakładanie żłobków. Problem w tym, że nie przyniesie ona przełomu. Rozwój placówek dla najmłodszych dzieci zablokuje brak odpowiedniego dofinansowania.

Do żłobków w Polsce chodzi dzisiaj jedynie 2 proc. dzieci. Ustawa o formach opieki nad dziećmi w wieku do lat 3 autorstwa Ministerstwa Pracy miała to zmienić. Ale eksperci ostrzegają, że bez zachęt finansowych o rewolucji nie będzie mowy. Bo choć ułatwienia są, to głównie formalne. A problem jest także w niedofinansowaniu samorządów.

Urzędniczka z Mściwojowa skarży się w rozmowie z DGP, że gminie nie starcza pieniędzy nawet na założenie przedszkola, które jest priorytetem, a co dopiero żłobka. "Na tak dużą inwestycję jak żłobek nie mamy pieniędzy" - przyznaje Maria Chrapek, wójt gminy Wieprz. Jednak dodaje, że planuje skorzystać z formy "dziennego opiekuna". Chodzi o wynajęcie przez gminę opiekunki, która we własnym domu zaopiekuje się dziećmi. Czesne za opiekę nad dzieckiem rodzice wpłacą gminie.

Główna zmiana w prawie to wyjęcie żłobków spod kurateli Ministerstwa Zdrowia pod opiekę resortu pracy. Wreszcie, aby założyć żłobek, nie trzeba będzie spełniać tak wyśrubowanych wymogów, jak 3 mkw. na jedno dziecko, zatrudnienie personelu medycznego czy też posiadanie osobnego pomieszczenia na brudne pieluchy. To ma zachęcić także do tworzenia prywatnych żłobków.

Teoretycznie mogą one powstawać już dzisiaj. Nie mogą się tylko oficjalnie nazwać żłobkiem. "Z niecierpliwością czekałam na ustawę, bo myślałam, że będzie można zyskać dofinansowanie od gmin" - mówi Olga Abramowska, współwłaścicielka klubu malucha "Moje Słońce" w Warszawie. Takie dopłaty można uzyskać dla niepublicznego przedszkola. Za każde dziecko przyjęte do takiej placówki gmina płaci 75 proc. tego, co na dziecko w publicznej placówce. Ale żłobków nie będzie to dotyczyć. Będą mogły więc utrzymywać się jedynie z czesnego. W klubiku "Moje Słońce" jest 20 dzieci. Na każdą czwórkę przypada jedna opiekunka z pensją. "Musimy jeszcze opłacić czynsz za lokal, więc ostatecznie zostaje niewielki zarobek" - mówi Abramowska. Przyznaje, że robi to głównie dlatego, że lubi. Wiele takich placówek jednak upada.

Zachęta finansowa będzie jedynie dla dużych firm, które utworzą żłobek przyzakładowy. Wydatki na taką placówkę będą mogły zaliczyć do kosztów uzyskania przychodu. Minister pracy Jolanta Fedak przyznaje, że to zachęta przede wszystkim dla dużych przedsiębiorstw w miastach. A więc nie rozwiązuje to problemu, który dotyka głównie małe i wiejskie miejscowości. "Zmiany są bardzo dobre, bo należało zmienić sztywne przepisy Ministerstwa Zdrowia" - mówi Monika Rościszewska-Woźniak z prodziecięcej fundacji Komeńskiego. Obawia się ona jednak, że bez dodatkowych pieniędzy na zakładanie żłobka zdecydują się głównie bardzo bogate gminy. Minister pracy uspokaja jednak, że zmiany strukturalne i zdjęcie "sztywnego gorsetu rygorystycznych przepisów", które blokowały zakładanie żłobków, to dopiero pierwszy krok. A potem będzie się można dopiero zastanawiać nad programem rządowym, który będzie wspierał budowę żłóbków.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj