Aleksander Kudajczyk może z czystym sumieniem powiedzieć, że uśmiechnęło się do niego szczęście. Polak, który wyjechał do Wielkiej Brytanii "w poszukiwaniu lepszych życiowych możliwości", na początku znalazł tylko pracę sprzątacza. Dostawał za to 100 funtów - czyli około 500 złotych - tygodniowo.

Reklama

Za dnia pracowicie czyścił korytarze i sale budynku uniwersytetu w Glasgow. W czasie przerw na posiłek zasiadał zaś przy pianinie w uniwersyteckiej kaplicy i czarował swoją grą. Ćwiczył, ile sił w palcach. Nie na darmo. Okazało się, że jedną z prób ktoś z ukrycia nagrywał.

Gdy wideo było gotowe, sekretarz duszpasterstwa akademickiego Joan Keenan natychmiast rozesłała do studentów i pracowników uczelni zaproszenie do obejrzenia występu Polaka w zamkniętej uniwersyteckiej telewizji.

Wtedy wszystko się odmieniło. Historia genialnego, ale niedocenianego polskiego pianisty, dotarła do jednej z wytwórni płytowych, która zaproponowała zdolnemu 28-latkowi, mistrzowsko wykonującemu utwory Chopina, kontrakt płytowy - pisze dziennik "The Scotsman".

Aleksander Kudajczyk na fortepianie gra - niczym wielcy geniusze - od czwartego roku życia. W muzycznym rzemiośle szkolił się przez całe życie. Po studiach na Katowickiej Akademii Muzycznej zaczął zarabiać, grając w restauracjach muzykę jazzową i klasyczną. Teraz czas na podbój słynnych sal koncertowych.