Zdaniem Wojewódzkiego, w Polsce panuje tani patriotyzm. "Przeciętny Polak zna tylko jedną zwrotkę hymnu państwowego. Udowodnił to nasz był premier" - mówi naczelny "szołmen" TVN.
Jak według Wojewódzkiego wygląda polski patriotyzm? To "polska flaga w rękach fanatyka z Młodzieży Wszechpolskiej", to "pijana morda kibica pomalowana w biało-czerwone barwy", to wreszcie prezydent, który nie wie, jak wiesza się polską flagę - wylicza w rozmowie z DZIENNIKIEM.
Wojewódzki bezceremonialnie wyśmiewa nie tylko polityków i Polaków. "Zawsze czułem się podżegaczem, uważam, że polską historię, katolicyzm i mentalność należy przewietrzyć" - mówi.
Nie oszczędza też Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, która zagroziła mu karą za wetknięcie polskiej flagi w psie odchody w programie TVN. "Jeżeli pozostałości LPR i Samoobrony, które zasiadają w Krajowej Radzie, mają decydować o krajobrazie polskich mediów, to ja się na to nie godzę" - odpowiada Wojewódzki DZIENNIKOWI.
p
Ten happening był prowokacją do pewnej rozmowy. Marek Raczkowski zrealizował to, co kiedyś wymyślił w TOK FM, ja dałem na to przyzwolenie. Nie chcieliśmy wywołać taniego skandalu. W Polsce panuje bardzo tani patriotyzm. Przeciętny Polak zna tylko jedną zwrotkę hymnu narodowego, udowodnił to zresztą nasz były premier. Przeciętny Polak nie wie też, jak się wiesza polską flagę, co udowodnił polski prezydent. Ponad 60 procent Polaków nie ma zresztą flagi w domu. Amerykanie mają rolki, majtki i trampki w barwach USA i nie są przez to gorszymi patriotami.
Mam sprawę w prokuraturze za to, że w moim programie Janusz Palikot zdefiniował ojca Rydzyka jako diabła. Mam świadomość tego, że ocieramy się o granice, które dla kogoś mogą być nie do
przyjęcia. Zawsze czułem się podżegaczem, uważam, że polską historię, katolicyzm i mentalność należy przewietrzyć. Jeśli kogoś nie obraża polska flaga w rękach fanatyka z Młodzieży
Wszechpolskiej, który rzuca antysemickie hasła, jeżeli komuś nie przeszkadza pijana morda kibica pomalowana w biało-czerwone barwy, który wykrzykuje wulgaryzmy, to nie powinien czuć się
obrażony naszym happeningiem.
Musiałem zapłacić 500 tysięcy złotych nie za żarty na temat niepełnosprawnej Magdy Buczek, ale na temat prezenterki Radia Maryja, której wtedy nikt nie znał. Myślę, że członkowie
Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji są strażnikami dogmatycznego postrzegania rzeczywistości. Rada, która stoi na straży wolności słowa, paradoksalnie tę wolność ogranicza. Jeżeli
pozostałości LPR i Samoobrony, które zasiadają w Krajowej Radzie, mają decydować o krajobrazie polskich mediów, to ja się na to nie godzę.