Dlaczego zatrzymany dziś gangster Marek Cz. nosi pseudonim Rympałek? W tym wypadku zagadka jest dość prosta. Gangster od młodości przejawiał skłonność do "przypałów", czyli szalonych zachowań. Tyle że w jego środowisku na przypał mówiono rympał.

Jego kolega po fachu, czyli Mariusz D. pseudonim Przeszczep, swoją ksywkę zawdzięcza kawałkowi blachy, który lekarze wszczepili mu zamiast usuniętego fragmentu czaszki. Z kolei Artur G. "Kręciłapka" na swój pseudonim zasłużył, kręcąc lewe narkotykowe interesy i łamiąc ręce konkurentom.

Najbardziej znany polski świadek koronny, czyli Jarosław S., nosi pseudonim Masa, bo w młodości był gruby. Natomiast Wiesław N., jeden z szefów gangu wołomińskiego, został "Wariatem", ponieważ bardzo łatwo się denerwował. Do tego stopnia, że po zamachu na jego życie bliscy podejrzewali, iż zginął nie od kul, tylko zmarł na zawał serca.

"Kiełbasa" miał nazwisko, które nie dało mu wyboru. Nawet gdyby był szybszy od Pershinga i bardziej zwinny od Małpy, i tak zawsze byłby Kiełbasą. Podobnie Jeremiasz B. ps. Baranina oskarżany o związki z zabójstwem byłego ministra sportu Jacka Dębskiego. On także miał ksywkę pochodzącą od nazwiska.

Seweryn N. pseudonim Dracula lubił widok krwi. Z kolei Ryszard N. pseudonim Rzeźnik przechwalał się, że jest mordercą bez skrupułów. To on zabił Andrzeja K. pseudonim Pershing (od szybki, zwinny, mocny).

Z punktu widzenia logiki, wszystkie te pseudonimy są nic nie warte, bo zdradzają cechy osób, które je noszą. Greckie słowo "pseudonymos" znaczy tyle co fałszywie nazwany, zmyślony. Dlatego pseudo ma ukrywać tożsamość.

Pod tym względem niedoścignionym mistrzem kamuflażu był szef grupy wołomińskiej - Henryk N. pseudonim Dziad. Chociaż był królem podziemia, oficjalnie uchodził za wyrzutka i nędzarza. I tak też tłumaczył się w sądzie, uparcie powtarzając, że nie jest żadnym hersztem, tylko zwykłym dziadem.