Policja prowadziła tak szerokie śledztwo w sprawie podpalenia samochodu Julii Pitery, że kontrolowała nawet osoby komentujące ten incydent na gadu-gadu i w innych komunikatorach internetowych - twierdzi TVP INFO. Efekt? Żaden. Śledztwo umorzono.
Prokuratorzy szukali, szukali, ale sprawców nie wykryli. Chociaż sprawdzano nawet internautów, którzy przez komunikatory internetowe plotkowali o tym incydencie. W sumie przesłuchano kilkadziesiąt osób.
Auto Pitery ktoś podpalił przed jej domem w Warszawie w grudniu 2007 roku. Szef stołecznej policji powołał specjalną grupę operacyjno-śledczą, w skład której weszli policjanci z wydziału terroru kryminalnego a nawet agenci CBŚ.
Julia Pitera czeka na uzasadnienie decyzji prokuratora. Wtedy zastanowi się nad odwołaniem.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane