Najpierw skontaktowaliśmy się z biurem rzecznika praw niepełnosprawnych w Szwecji, kraju przodującym, jeśli chodzi o polityczną poprawność. "Zgodnie ze szwedzkim prawem brak dubbingu nie ma charakteru dyskryminacyjnego - powiedziała DZIENNIKOWI doradczyni rzecznika Susanne Eriksson. "Nowe przepisy, które mają wejść w życie w styczniu 2009 r., także niczego w tej kwestii nie zmieniają" - zapewniła, dodając, że gdyby napisy istotnie naruszały prawa osób niedowidzących, zostałyby one w Szwecji zniesione.

O protestach przeciwko napisom w telewizji nie wie też lider partii emeryckiej z Finlandii. "Niczego takiego nie pamiętam" - uciął tylko obchodzący niebawem 73. urodziny Esko Repo z Fińskiej Partii Seniorów. To samo mówi nam Cecilia Nord z największej szwedzkiej telewizji komercyjnej TV4. "Nie pamiętam, aby szwedzka telewizja kiedykolwiek dubbingowała filmy" - przyznaje w rozmowie z DZIENNIKIEM.

Napisów broniła także Luisa Mariano z portugalskiej telewizji publicznej RTP, która od wielu lat stosuje wyłącznie napisy. "Gdybyśmy je znieśli i wprowadzili dubbing, ktoś równie dobrze mógłby nas oskarżyć o łamanie praw osób niesłyszących, które tylko dzięki napisom mają szansę śledzić akcję filmów" - mówiła w rozmowie z DZIENNIKIEM Luisa Mariano. Z argumentem tym po raz pierwszy zetknęła się w rozmowie z nami. "Nie słyszałam, aby ktoś krytykował portugalską telewizję za stosowanie napisów" - powiedziała.

Dotarliśmy zatem do ekspertów, którzy zajmują się tworzeniem napisów. Ci mówili z kolei, że jeśli napisy są robione profesjonalnie, umożliwiają śledzenie akcji zarówno osobom w sile wieku i z doskonałym wzrokiem, jak i starszym z wadami wzroku. Przed jedenastu laty grecki specjalista w dziedzinie napisów Fotios Karamitroglou z Europejskiego Stowarzyszenia Badań nad Tłumaczeniem Napisów opracował techniczne wskazówki dotyczące ich optymalnego stosowania. Według niego wysokość napisu powinna wynosić 1/12 wysokości ekranu.

Muszą być one jak najbielsze, zaś pojedynczy, zapełniony ośmioma słowami wers powinien być wyświetlany przez co najmniej 3,5 sekundy (ok. 1/3 sekundy na słowo plus pół sekundy czasu reakcji mózgu). Wszystko po to, aby każdy mógł bez problemu nie tylko poradzić sobie z ich przeczytaniem, ale jednocześnie nie stracić nic z samego obrazu. Karamitroglou radził też, aby w programach dla dzieci napisy były wyświetlane odrobinę dłużej. Przez myśl mu jednak nie przeszło, żeby zupełnie z nich zrezygnować na rzecz dubbingu.

Luisa Mariano, która twierdzi, że nigdy nie słyszała o skargach na napisy, uważa, że przynoszą one zbyt dużo pozytywnych efektów. Przede wszystkim są nieocenione w nauce angielskiego, zwłaszcza w przypadku najmłodszych widzów, którzy szczególnie szybko chłoną wiedzę. - Poza tym są po prostu znacznie wygodniejsze, a przede wszystkim nie zagłuszają ścieżki dźwiękowej, która przecież jest nieodłącznym elementem filmu - argumentuje.

Sylwia Czubkowska: Jak przekonać widzów do napisów?

Hanna Komorowska-Janowska*: Trzeba zacząć od dzieci i najpierw zastąpić lektorów napisami w bajkach. W ten sposób będziemy wychowywać nowe pokolenie w przyzwyczajeniu do napisów. I tak za 10 czy 15 lat instytucja lektora może okazać się prehistorycznym przeżytkiem.

Reklama

Jednak badania pokazują, że polscy uczniowie mają problemy z biegłym czytaniem. Czy poradziliby sobie z napisami w telewizji?

To byłaby świetna metoda, by te problemy pokonać. Przecież łatwiej przekonać dziecko do czytania bajek w telewizji niż książek. Dzięki napisom można nieświadomie kształcić umiejętność czytania. Zresztą podobnie byłoby z dorosłymi. Napisy w filmach i serialach zrobiłyby więcej dla walki z wtórnym analfabetyzmem niż wszelkie akcje społeczne nawołujące do czytania.

A czy najmłodsze dzieci zrozumieją bajki bez lektora, nadążą czytać napisy?

Ależ oczywiście. Nie chodzi przecież o dosłowne tłumaczenie całych dialogów, tylko zaznaczenie najważniejszych wypowiedzi. Te najmniejsze, 2 - 4-letnie rozumieją treść filmu czysto globalnie, żaden język im w tym nie przeszkodzi. 5 - 6-latki zaczynają już wyłapywać pojedyncze piktogramy i rozumieć, że napis pełni funkcję tłumaczenia. 7 - 8-latki zaczynają literować napisy, a starsze powyżej 10. roku będą mogły sobie swobodnie przeczytać po polsku to, czego nie zrozumieją po angielsku. W efekcie po kilku latach oglądania telewizji będą miały całkiem niezłe podstawy angielskiego.

*Hanna Komorowska-Janowska, profesor glottodydaktyki, czyli edukacji języków obcych, szef komisji ekspertów opracowującej reformę językową w rządzie Tadeusza Mazowieckiego