Już rankiem, jeszcze przed wyjściem z domu, dziennikarka skarżyła się na ostre bóle głowy, ospałość i nadciśnienie. Mimo że producenci programu proponowali jej odpoczynek, Wellman nie posłuchała ich rady i przyszła do pracy. I kiedy już wydawało się, że będzie w stanie poprowadzić program do końca, w pewnym momencie prezenterka znowu się gorzej poczuła. Wyglądało to bardzo groźnie. W stacji leciały akurat reklamy, więc nie trzeba było przerywać programu.

>>> Więcej na Efakt.pl

Wellman chciała mimo wszystko dalej prowadzić program. Szefowie "Dzień dobry TVN” kategorycznie jednak odmówili. Nie chcieli ryzykować zdrowia swojej gwiazdy. Wezwano karetkę. Dziennikarka szybko znalazła się pod fachową opieką. Po szybkiej wstępnej diagnozie Dorotę przewieziono do szpitala. Na miejscu zrobiono jej szczegółowe badania i położono do łóżka - pisze bulwarówka.

>>>Przeczytaj, czego boi się Dorota Wellman

Wszystkiemu przyglądał się Marcin Prokop, z którym Wellman prowadzi poranne pasmo w TVN. "Na to, co się stało, złożyło się wiele czynników. Dorota ma problemy z ciśnieniem i ze względu na pogodę znacznie gorzej się poczuła. Ponadto jest meteopatką i bardzo odczuwa zmiany pogody" - opowiada "Faktowi" Prokop. "Po powrocie z wakacji Dorota narzuciła sobie duże tempo pracy. Poza tym od dawna permanentnie męczą ją migreny, w dodatku dołożył się też stres związany z poważną chorobą jej mamy" - dodaje prezenter.

>>>Dorota Wellman i Marcin Prokop idą do TVN

Wyniki badań Wellman nie pozwalają jej na szybki powrót do pracy. Mimo to prezenterka zamierzała poprowadzić dzisiejsze wydanie "Dzień dobry TVN”, bo poczuła się już lepiej. Jakkolwiek by się stało, wygląda na to, że dziennikarka musi trochę zwolnić tempo i zrezygnować z niektórych obowiązków. Ambicja i pracowitość niestety nie zawsze idą w parze z dobrym zdrowiem.