Aktorka wystąpiła w habicie i w czerwonych podwiązkach. Zaśpiewała piosenkę "Satisfaction" Rolling Stones. Dziś tłumaczy się z tego skandalizującego występu.

Reklama

"Jeśli mnie miało by coś obrazić (ba! obraża mnie! moje uczucia religijne, gwałci sic! przekonania moralne i burzy ład społeczny!), Jeśli miało by mnie coś poruszyć to zapewne jest to arcybiskup Paetz, który ma pełne prawo zaśpiewać "I can't get no satisfaction", pod warunkiem wszakże, że wystąpił by z grupką małych chłopców. Taki Paetz show boys... A za chór towarzyszyły by mu władze kościelne, tak niechętnie zabierające głos w w/w przypadku" - atakuje aktorka na swym blogu.

Dodaje też, że do takiego występu choreografia byłaby prosta - zamiatanie śmieci pod dywan albo chowanie trupa w szafie.

Mucha w tak ostry sposób broni się przed zarzutami, że jej strój - habit z czerwonymi podwiązkami - obraził uczucia religijne Polaków. "Jaka to wiara? Jak krucha? Jak powierzchniowa i bezrefleksyjna, skoro może ją obrazić byle pannica wygłupiająca się w programie rozrywkowym?" - kpi aktorka. Według niej ten strój nikogo nie obrażał, a jej chodziło tylko o dobrą zabawę.