Dwie osoby spłonęły w samochodzie, który stoczył się z wiaduktu na trasie Marzenin-Kuszyce w Łódzkiem i stanął w płomieniach. Strażacy nie mogą dostać się do wnętrza auta. Czekają na specjalistyczny sprzęt, który pozwoli im rozciąć pogiętą i spaloną karoserię.
Nie wiadomo, dlaczego opel kadet zjechał z wiaduktu i spadł na tory kolejowe - twierdzi TVN24. Nie wiadomo też, kto jechał tym samochodem, bo ratownicy wciąż nie mogą dostać się do wnętrza auta.
Spalony samochód zablokował ruch kolejowy. Zniszczył tory i słup trakcyjny. Według kolejarzy, pociągi spóźnią się nawet o cztery godziny.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl