>>>Przeczytaj więcej o muzeum Klossa
Stanisław Mikulski: Powód do radości, że kończąc osiemdziesiątkę doczekałem się muzeum postaci, którą grałem. Patrzę na nią z przymrużeniem oka. W końcu to tylko fikcja.
Już pogodziłem się z tym, że widzowie nie pamiętają mnie z "Kanału" Wajdy albo "Zamachu" Passendorfera. Ale dziś macham już na to ręką, bo podobno,
gdyby nie było Mikulskiego, nie byłoby i Klossa.
"Stawka" to nie jest serial historyczny. Widz wie od samego początku, że Kloss to postać fikcyjna, a w filmie przecież wszystko jest możliwe. Nawet to, że Amerykanie zdobyli i
rozszyfrowali sekret Enigmy, o co swego czasu w Polsce też kruszono kopie. Jeśli jednak patrzymy na ten serial jak na widowisko, to nie widzę żadnego zgrzytu.
Zapewniam, że jeśli tylko zdrowie pozwoli, to 28 lutego przyjadę. Nie mogę przecież zawieść fanów serialu.