Amerykanie w imię ekologii zaczynają rezygnować ze swojej pasji: pielęgnacji soczyście zielonych trawników. Do tych wyrzeczeń skłaniają ich wyczerpujące się zasoby wody i coraz wyższe rachunki za jej zużycie.
Mieszkańcy Kalifornii stopniowo przepraszają się ze wzgardzoną dotąd sztuczną trawą lub mniej efektownymi, odpornymi na suszę gatunkami roślin. Ta zmiana nie jest jednak zasługą ekologów, lecz kryzysu i rosnących opłat za wodę. „To początek końca przydomowych trawników” - mówi Nan Stern, pracownik ogrodu botanicznego w El Cajon niedaleko San Diego.
W zeszłym tygodniu ogród w El Cajon otworzył specjalną infolinię, gdzie specjaliści radzą, jak prowadzić oszczędny ogród.
Przybliżone szacunki wskazują, że . Władze hrabstwa San Diego dopłacają mieszkańcom półtora dolara do każdego metra kwadratowego naturalnej trawy wymienionej na sztuczną.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|