Dwa miesiące zajęło ustalenie, do kogo należy grożący zawaleniem wiadukt drogowy w Ustce. Obiekt, do którego nikt nie chciał się dobrowolnie przyznać, stoi na terenie czterech różnych działek. Każda należy do innego właściciela. Zdaniem policji, za budowlę odpowiada słupski starosta. "Policja będzie musiała nam to udowodnić" - odpowiada jego rzecznik.
W dokumentacji wiaduktu panuje totalny chaos. Urzędnicy blisko miesiąc badali papiery aż znaleźli czwórkę potencjalnych właścicieli: Lasy Państwowe, firmę "Korab", Skarb Państwa i PKP.
Wreszcie, po dwóch miesiącach przekopywania się przez dokumenty, policjanci z Ustki znaleźli właściciela. Z ramienia Skarbu Państwa, - podaje "Głos Pomorza". Teraz jemu i urzędnikom z powiatu . Mogą odpowiadać
"Będziemy musieli ustalać, jakie starostwo ma dokumenty i jakie osoby za nie odpowiadały" - mówi Jacek Bujarski, rzecznik słupskiej policji. - odcina się Leszek Kreft, rzecznik starosty słupskiego.
>>> Chcą od państwa milionów za zawalenie
hali
>>> Zapora na Wiśle może runąć
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|