>>>Zobacz nagranego pod Kędzierzynem drapieżnika

Ilona Blicharz: Jak udało ci się sfilmować tajemniczego kota?

Piotr Borelowski*: To było 1 marca rano. Jedliśmy śniadanie, kiedy moja młodsza siostra nagle zawołała nas, że widzi jakieś duże zwierzę. Podbiegłem do okna, myślałem, że to może jakiś lis albo dzik. Nie miałem lornetki, więc wziąłem kamerę, żeby trochę przybliżyć obraz. Zacząłem też nagrywać.

Co zobaczyłeś?
W odległości kilkuset metrów chodziło po śniegu duże zwierzę. Ale nie był to lis ani dzik. Wyglądał jak ogromny kot z opuszczonym ogonem. Miał podniesioną wysoko głowę, jakby się za czymś rozglądał. Pomyślałem, że może to puma. Ale nie wystraszyłem się, bo nie wiedziałem, że to nie może być jakieś groźne zwierzę. Poszedłem nawet po śladach tego zwierzęcia. Ale nie myślałem, że to może być coś wyjątkowego i nawet nie zabrałem aparatu, żeby je sfotografować. Potem zapomniałem o tym filmie, przypomniał mi się dopiero, kiedy mama przeczytała w gazecie, że drapieżnik atakuje we wsi Mokre.

Reklama

>>>Drapieżnik z Opolszczyzny skoczył na auto

Jak zareagowali mieszkańcy, kiedy dowiedzieli się, że groźny drapieżnik z Mokrego krążył też u was?
Gospodarze, którzy hodują zwierzęta, trochę się wystraszyli i bardziej pilnują swoich podwórek. Ale większość się z tego śmieje. Największy ubaw mają moi koledzy.

*Piotr Borelowski - 17-letni mieszkaniec Dobieszowa w gminie Pawłowiczki na Opolszczyźnie, który sfilmował drapieżnika.

>>>Zobacz lwa, którego tropią policjanci