>>>Zobacz nagranego pod Kędzierzynem drapieżnika
*: To było 1 marca rano. Jedliśmy śniadanie, kiedy moja młodsza siostra nagle zawołała nas, że widzi jakieś duże zwierzę. Podbiegłem do okna, myślałem, że to może jakiś lis albo dzik. Nie miałem lornetki, więc wziąłem kamerę, żeby trochę przybliżyć obraz. Zacząłem też nagrywać.
W odległości kilkuset metrów chodziło po śniegu duże zwierzę. Ale nie był to lis ani dzik. Wyglądał jak ogromny kot z opuszczonym ogonem. Miał podniesioną wysoko głowę, jakby się za
czymś rozglądał. Pomyślałem, że może to puma. Ale nie wystraszyłem się, bo nie wiedziałem, że to nie może być jakieś groźne zwierzę. Poszedłem nawet po śladach tego zwierzęcia. Ale
nie myślałem, że to może być coś wyjątkowego i nawet nie zabrałem aparatu, żeby je sfotografować. Potem zapomniałem o tym filmie, przypomniał mi się dopiero, kiedy mama przeczytała w
gazecie, że drapieżnik atakuje we wsi Mokre.
>>>Drapieżnik z Opolszczyzny skoczył na auto
Gospodarze, którzy hodują zwierzęta, trochę się wystraszyli i bardziej pilnują swoich podwórek. Ale większość się z tego śmieje. Największy ubaw mają moi koledzy.
*Piotr Borelowski - 17-letni mieszkaniec Dobieszowa w gminie Pawłowiczki na Opolszczyźnie, który sfilmował drapieżnika.