W kopalni "Lubin" na Dolnym Śląsku doszło dziś do tragedii. Na głębokości 740 metrów operatora ładowarki łyżką maszyny przyciśnięta do ściany. Obrażenia górnika były zbyt ciężkie i mężczyzna zmarł. To druga ofiara w kopalniach KGHM Polska Miedź w tym roku i piętnasta we wszystkich polskich kopalniach.
Okoliczności wypadku bada Okręgowy Urząd Górniczy we Wrocławiu pod nadzorem Wyższego Urzędu Górniczego w Katowicach. Na razie wiadomo tyle, że do tragedii doszło 740 metrów po ziemią w Zakładach Górniczych "Lubin" na Dolnym Śląsku.
W miejscu przekazywania maszyn operator ładowarki został przyciśnięty łyżką maszyny do ściany i w wyniku doznanych obrażeń zmarł.
To drugi śmiertelny wypadek w oddziałach KGHM Polska Miedź w tym roku. Pierwszy miał miejsce pod koniec marca. Wówczas w wyniku silnego tąpnięcia w kopalni Zakładów Górniczych Rudna w Polkowicach zginął jeden górnik, a trzech zostało lekko rannych. We wszystkich polskich kopalniach zginęło w tym roku już 15 górników.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|