.
Tę sprawę opisywaliśmy kilka tygodni temu. 32-letnia łodzianka Beata Grzybowska postanowiła walczyć o prawo do opieki nad chłopcem, którego urodziła. Jednocześnie o prawo do opieki nad niemowlęciem wystąpił biologiczny ojciec dziecka. Teraz do sprawy wkroczyły sądy rodzinne, które chcą się przyjrzeć obu rodzinom:
W jej przypadku oznacza to, że może utracić dzieci. Łodzianka ma już bowiem ograniczone prawa rodzicielskie, ponieważ rodzina od pięciu lat jest pod nadzorem kuratora. ”Odkąd przyszło pismo z sądu, dziewczynki nie chcą spać w swoim łóżku, bo boją się, że ktoś je ode mnie zabierze” - płacze Beata Grzybowska. Postawą sądu oburzona jest adwokat kobiety, mecenas Maria Wentlandt-Walkiewicz. ”” - zapowiada mecenas.
Powodem działań łódzkiego sądu jest m.in. rozgłos medialny wokół historii surogatki. Biegły psycholog sprawdzał, jak ta wrzawa wpłynęła na dziewczynki. Sąd przyjrzy się także warunkom materialnym, w jakich mieszkają. ”Nie rozumiem tego, przecież rok temu nie miałam lepiej i nie było żadnego problemu” -mówi Grzybowska.
. Sąd chce odebrać ojcu prawa rodzicielskie z tego samego powodu: zbytniego nagłośnienia sprawy. ”, autor projektu ustawy bioetycznej i zwolennik zakazu procederu wynajmowania brzucha na ciążę. ”. Dzieci to nie są rzeczy, które można przesuwać z miejsca na miejsce. I choć uważam, że Beata Grzybowska powinna mieć przynajmniej prawo do widywania się z dzieckiem, które urodziła, to w tej chwili odbieranie ojcu praw rodzicielskich jest najgorszą rzeczą, jaką można zrobić” - mówi Gowin.