Dziennik Gazeta Prawana logo

Tak się załatwia na lewo przedszkole

4 czerwca 2008, 02:39
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Nie ma chyba większego zmartwienia dla rodziców, jak załatwienie przedszkola dla swej kilkuletniej pociechy. W całej Polsce wiele dzieci nie zostało przyjętych do przedszkoli, bo rzekomo nie ma miejsc. Okazuje się jednak, że miejsca są, ale tylko dla wybranych.

W samej tylko Łodzi rodziców 549 dzieci odesłano z kwitkiem. Dziennikarka "Faktu" podała się za asystenkę znanego senatora i zadzwoniła do Doroty Szafran, wicedyrektorki Wydziału Edukacji Urzędu Miasta Łodzi, prosząc o załatwienie miejsca dla dziecka kuzynki parlamentarzysty. I to w placówce, w której dla dzieci zwykłych obywateli od dawna już nie ma miejsc.

Okazało się, że nie ma z tym najmniejszego problemu. Pani wicedyrektor zapewniała, że sprawę na pewno załatwi. Poprosiła tylko o chwilę zwłoki. "Ja pani powiem jak to wszystko zrobić. Proszę mi podać telefon, ja za jakiś czas do pani oddzwonię" - uspokajała Dorota Szafran. Rzeczywiście, dzień po rozmowie oddzwoniła. Dopytywała o szczegóły, wyjaśniając, że jest w trakcie załatwiania sprawy.

Niestety większość Polaków nie ma takich znajomości. W najgorszej sytuacji są rodziny, które mieszkają na dużych osiedlach, takich jak łódzki Widzew czy Retkinia.

"Nie wiem, co zrobię z synem" - żali się pani Marta P. z Retkini, mama Bartka. "Pozostaje mi chyba zapisanie go do przedszkola prywatnego. Ale skąd wezmę na nie pieniądze? To niesprawiedliwe! Płacę przecież takie same podatki jak inni, a moje dziecko 1 września nie będzie mogło iść do przedszkola. Dlaczego?" - pyta zdenerwowana.

p

Dobra, ale ja pani powiem tak, że to mogę załatwić. Spróbujemy to zrobić, tylko że, rzecz jasna, dziecko teraz się nie pojawi na liście, no bo teraz się nie może pojawić, bo przecież inne dzieci nie są przyjęte. Nie można tak. Ale proszę mi podać, jak się dziecko nazywa. W ogóle rozumiem, że karty tego dziecka nie mamy. Czyli ono musi się teraz zarejestrować. Ja zaraz pani powiem, jak to wszystko zrobić. Proszę mi podać telefon, ja za jakiś czas do pani oddzwonię (...) Jakie duże jest to dzieciątko?

Szafran: No dobrze. (...) Spróbuję porozmawiać na ten temat, tylko że dziewczyny mają dzisiaj u nas straszny kocioł. Bo płaczą ci wszyscy rodzice, których dzieci się nie dostały. No więc sytuacja jest trochę podbramkowa. Natomiast proszę mi wierzyć, ja to na pewno załatwię, tylko...

Szafran: Nie, no ja to pewno załatwię. Nie gwarantuję, że natychmiast. W tej chwili mamy tych wszystkich zdenerwowanych rodziców, których dzieci się nie dostały, więc nie mogę jednego na drugie pakować. Prosze pozwolić, ja jeszcze sięgnę ręką do wykazów. Muszę zobaczyć, jak wygląda ta sytuacja. No, nie jest źle. Myślę, że to się uda załatwić. (...) Trzeba by ponadlimitowo to dzieciątko przyjąć. Jeśli nie zadzwonię do jutra, to nie znaczy, że to nie jest załatwione, to znaczy, że na tę chwilę nie miałam jeszcze czasu. Może pani uspokoić rodziców. To się załatwi. Tylko że termin załatwienia może być różny. Jakby był w tym momencie straszny krzyk, to nie będę tego jeszcze załatwiała. Na pewno w tym przedszkolu jest szansa, żeby to załatwić. Wie pani, dużo nie mogę, ale tyle mogę!

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj