Dziennik Gazeta Prawana logo

Gdańszczanie są najszczęśliwsi

18 sierpnia 2008, 04:28
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Gdańszczanie są najszczęśliwsi w Polsce
Gdańszczanie są najszczęśliwsi w Polsce/Inne
Jeśli ktoś chce cieszyć się dobrym zdrowiem i mieć pewność zatrudnienia, powinien osiedlić się we Wrocławiu lub Gdańsku - wynika z sondażu CBOS, którego celem była ocena szans rozwoju największych miast Polski. Szczegółowe ankiety wypełniło prawie 40 tys. respondentów. Z zebranych danych wyłania się obraz życia mieszkańców polskich metropolii - informuje DZIENNIK.

Najwyższym poziomem życia cieszą się warszawiacy. Bezrobocie dotyka tu najmniejszą liczbę osób. Mieszkańcy Warszawy zgromadzili najwięcej oszczędności i zaciągnęli najmniej kredytów. Mają najwięcej zmywarek i telefonów komórkowych. Życie tu byłoby więc prawdziwą sielanką, gdyby nie fatalna ocena poziomu publicznej służby zdrowia.

Krakowianie z kolei pozytywnie oceniają swoje perspektywy na przyszłość, a to dlatego, że ponad połowa z nich mieszka we własnym domu lub mieszkaniu. Dla przeciętnego mieszkańca Krakowa nowoczesne technologie nie mają żadnych tajemnic – mogą się poszczycić największym w kraju nasyceniem internetem i urządzeniami elektronicznymi. Są przy tym towarzyscy i rodzinni: ponad trzy czwarte z nich pomaga finansowo nawet dalszej rodzinie. Ale aż co piąty krakowianin chce znaleźć pracę za granicą.

Łodzianie natomiast nie widzą przed sobą perspektyw, są też najbardziej zadłużeni spośród Polaków. Smutnego obrazu dopełnia brak pieniędzy na kulturę i rozrywkę. W Łodzi mieszka też najwięcej osób nieufnie traktujących władze samorządowe. Ale za to łodzianin koncentruje się na życiu rodzinnym: z krewnymi spotyka się nawet kilka razy w tygodniu.

Najbardziej zadowolonymi Polakami są jednak gdańszczanie, i to zarówno z obecnych warunków życia, jak i perspektyw na przyszłość. Znajdują czas i na pracę, w której mają poczucie stabilizacji i pewności, i na spotkania towarzyskie – prawie co drugi z nich spotyka się z przyjaciółmi kilka razy w tygodniu. Mieszkańcy innych miast mogą im pozazdrościć poczucia bezpieczeństwa. Władze Gdańska też mają powody do radości – ich praca podoba się ponad połowie mieszkańców.

Przeciętny lublinianin, jak wynika z badań, ma największe problemy komunikacyjne: prawie co trzeci dociera do miejsca nauki lub pracy piechotą. Ale nie to jest największym problemem mieszkańców Lublina. W tym mieście bezrobocie jest najwyższe w kraju.

Za to wrocławianie mają wiele powodów do radości – mają poczucie, że żyją w mieście należącym do najintensywniej rozwijających się, cieszą się dobrym zdrowiem, co drugi dojeżdża do pracy samochodem. I chyba tu trzeba szukać przyczyn ich niechętnej postawy wobec wyjazdów zagranicznych – mieszkańcy Wrocławia najmniej chętnie szukaliby pracy i mieszkania za granicą.

6 procent warszawiaków jest bezrobotnych (najmniej w Polsce)
34 procent zgromadziło oszczędności (najwięcej)
38 procent ma pożyczki i kredyty do spłacenia (najmniej)
25 procent ma problemy z uzyskaniem publicznej pomocy medycznej (najwięcej)
15 procent ma działkę z domkiem letniskowym (najwięcej)

60 procent mieszka we własnym domu lub mieszkaniu (najwięcej)
56 procent gospodarstw domowych ma urządzenia elektroniczne i podłączenie do internetu (najwięcej)
78 procent pomaga materialnie dalszej rodzinie (najwięcej)
90 procent utrzymuje dobre kontakty towarzyskie (najwięcej)
20 procent jest zainteresowanych pracą za granicą (najwięcej)

27 procent ocenia, że warunki życia pogorszyły się (najwięcej)
47 procent ma do spłacenia kredyty i pożyczki (najwięcej)
27 procent nie ma pieniędzy na kulturę i rozrywkę (najwięcej)
15 procent ma zaufanie do władz lokalnych (najmniej)
46 procent łodzian widuje się z rodziną kilka razy w tygodniu (najwięcej)

45 procent gdańszczan widuje się z przyjaciółmi kilka razy w tygodniu (najwięcej)
77 procent ma pewność zatrudnienia i poczucie stabilizacji w pracy (najwięcej)
53 procent ocenia bardzo dobrze działania władz lokalnych (najwięcej)
84 procent czuje się bezpiecznie w miejscu zamieszkania (najwięcej)
49 procent dobrze ocenia perspektywy na przyszłość (najwięcej)

14 procent lublinian szuka pracy (najwięcej)
18 procent ma problemy z brakiem pieniędzy na żywność (najwięcej)
10 procent ma telewizor (najmniej)
24 procent ma oszczędności (najmniej)
30 procent dociera do miejsca pracy lub nauki piechotą (najwięcej)

40 procent wrocławian uważa, że warunki życia poprawiły się (najwięcej)
49 procent dojeżdża do pracy samochodem (najwięcej)
57 procent ma komputer stacjonarny (najwięcej)
8 procent chciałoby mieszkać i pracować za granicą (najmniej)
64 procent ocenia pozytywnie swój stan zdrowia (najwięcej)

Wojciech Łukowski*: Z wielu kwestii: od topografii miasta po jego historię. I to nie tylko tę dawną np. zabory, których granice miały istotny wpływ na kształtowanie się stylu życia i statusu materialnego mieszkańców, ale i bliższe dzieje. Ważne są też więzi łączące daną społeczność, które są różne w zależności od regionu. Przykładem miasta o bardzo silnych więziach społecznych jest Kraków – krakowian charakteryzuje duże przywiązanie do rodziny i lojalność rodzinna. Odpowiedź na pytanie, z czego to wynika, jest bardzo prosta – wiele osób mieszka w Krakowie od pokoleń. W miastach bardziej mobilnych te więzy mogą być słabsze.


Ludzie zawsze chcą realizować swój ulubiony styl życia, więc jeżeli topografia miasta i jego infrastruktura im to umożliwia, poziom zadowolenia mieszkańców rośnie. To wszystko gdańszczanie mają u siebie na wyciągnięcie ręki.


Im dane miasto jest bardziej otwarte, tym więcej zyskują na tym jego mieszkańcy. Na przykład Wrocław, w którym nowi przybysze są chętnie widziani, bo promuje się tam indywidualizm, zyskuje dzięki temu impuls do rozwoju. Zupełnie inaczej jest w stolicy. Tu każdą nową osobę postrzega się w kategoriach zagrożenia, bo główną cechą Warszawy jest rywalizacja o atrakcyjne miejsce pracy. Do stolicy bowiem przyjeżdża się po to, żeby zrealizować swoje życiowe ambicje.


Wręcz przeciwnie. Podkreślanie charakterystycznych cech danego miejsca jest bardzo dobrym wskaźnikiem tożsamości i poczucia własnej wartości jego mieszkańców. Sam żałuję, że na przykład zanikają dowcipy o mieszkańcach poszczególnych miast.

*Wojciech Łukowski jest profesorem Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej i Uniwersytetu Warszawskiego

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj