Do wypadku doszło w 2003 roku, ale sprawa ciągnęła się w sądach do tej pory. Kobieta prowadząca citroena xsarę najechała na łosia, który wyszedł wprost pod jej koła na ul. Żołnierskiej. . Kobieta przeżyła, ale doznała licznych obrażeń, w tym twarzy.
Jak donosi "Życie Warszawy" właśnie sąd uznał jej racje i nakazał wypłacenie
Zazwyczaj sprawy o wypadki ze zwierzętami nie kończą się tak dobrze dla kierowców, bo nie wiadomo kto ma płacić odszkodowania. W tym przypadku wina miasta była ewidentna. Sąd uznał, że do wypadku by nie doszło, gdyby przy ul. Żołnierskiej stał znak A18b:
Dziś warszawscy drogowcy ustawiają już znaki ostrzegające przed łosiami, a nawet kaczkami (Trasa Łazienkowska) i jeżami (ul. Idzikowskiego). Jednak i tak zdarza się, że łosie wędrują tam, gdzie nikt ich się nie spodziewa. Dwa tygodnie temu 300 kg klępa spacerowała po Ursusie. W maju łoś przechadzał się nocą po parkingu przed centrum handlowym Fort Wola.