Dziennik Gazeta Prawana logo

Wieża kościoła uratowana!

12 października 2007, 11:39
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Strażacy ostatecznie opanowali pożar w wieży kościoła św. Katarzyny w Gdańsku. Walka o nią była wyjątkowo dramatyczna, bowiem na wąskich schodach z ogniem walczyło kilku strażaków, ryzykując życie. Jeden z nich został zaczadzony dymem. Niegroźnie ranny jest policjant. Kościół na gdańskiej Starówce stracił dach i część jednej ze ścian. Świątynia jest całkowicie zalana, choć udało się wynieść większość bezcennych dzieł sztuki. Zawalony dach oparł się bowiem na betonowym stropie.
Z wieży wydostaje się już tylko biały dym - to znak, że nie ma już otwartego ognia, tylko tlą się drewniane elementy 76-metrowej konstrukcji. Strażacy zapewniają, że to już naprawdę koniec walki o wieżę. Dotarli pod samą kopułę - wieża jest cała i nie ma obaw, że się zawali.

Wcześniej już raz informowano, że pożar został opanowany, gdy nagle z kopuły wieży zaczęły wydostawać się języki ognia. Strażacy, ryzykując życie, zaczęłi gasić pożar od wewnątrz. W tym czasie z wysięgników ich koledzy cały czas polewali całą konstrukcję wodą. Ogień w końcu ugaszono, choć przez ponad godzinę nie wiadomo było, skąd wydostają się płomienie.

Udało się uratować większość zabytkowego wyposażenia świątyni, bo zawalone szczątki dachu zatrzymały się na belkach stropowych. Strażacy wynieśli mokre, silnie zakopcone dzieła sztuki. Cały kościół zalany jest wodą.

Specjaliści twierdzą, że najstarszy parafialny kościół w Gdańsku da się jeszcze uratować. W każdym razie jego konstrukcja jest stabilna.

"Kościół zostanie odbudowany bez względu na stopień zniszczenia i koszta odbudowy" - Paweł Adamowicz, prezydent Gdańska, zapowiedział, że na odbudowę miasto przeznaczy bezzwrotną dotację.

Przyczyny pożaru nie są znane. Strażacy nie wykluczają, że ogień zaprószyli robotnicy pracujący na dachu. To by tłumaczyło, dlaczego pożar tak błyskawicznie zajął cały dach, zanim do akcji wkroczyła straż pożarna.

Strażacy skarżą się na źle zaparkowane samochody, ustawione na wąskich uliczkach wokół świątyni. To dlatego wozy bojowe dojechały do kościoła z tak dużym opóźnieniem.

Historycy nie mają wątpliwości - to największa katastrofa zabytku w powojennej historii Gdańska.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj