Dziennik Gazeta Prawana logo

Potrafią zabić ołówkiem

12 października 2007, 11:37
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Trzynastu żołnierzy, w pokoju numer trzynaście, trzynastego lipca - 16 lat temu w podwarszawskim Rembertowie powstała najlepsza jednostka wojska, słynny GROM. Dziś świętują.
Komandosi działają w czteroosobowych grupach. Jedna z głównych zasad panujących w jednostce brzmi jednak: radź sobie sam. Operator jest jak maszyna. Niezwykle sprawna, odporna na ból, stres i zmęczenie. Tyle że myśli. Zdolna walczyć w każdych warunkach. Równie zręcznie jak pistoletami i karabinkami posługuje się nożem, saperką i łopatą. Potrafi zadźgać ołówkiem, podciąć gardło kartą kredytową. Ale i nastawiać złamane kości, i zszywać rany. Dlatego m.in. gromowcy jeżdżą w karetkach pogotowia, gdzie uczą się udzielać pierwszej pomocy.

Do GROM-u trafia elita. Żołnierz musi być zrównoważony emocjonalnie, cierpliwy, odporny na stres. Najlepszy materiał na komandosa to mężczyzna między 30. a 40. rokiem życia, żonaty i z dziećmi. Psycholodzy mówią, że taki jest odpowiedzialny i stateczny. Tu niepotrzebni są narwańcy. Powinni za to znać dwa języki i mieć dyplom wyższej uczelni. Wcześniej muszą służyć w wojsku. O ich umiejętnościach krążą legendy. Niewiele w nich przesady. Żaden nie wygląda jak Rambo czy Terminator. Mimo to każdy z odległości 800 m za pierwszym razem trafia w cel. W ciemnościach, tylko przy użyciu noktowizora, z 200 m - w punkt wielkości oka. Dokładnie wie, gdzie celować. Gdy przeciwnik trzyma w ręce broń, gromowiec strzela w splot barkowy. Ręka się otwiera i broń wypada. Jeśli wróg ma granat - celuje w rdzeń kręgowy. Śmierć następuje natychmiast. Dlatego m.in. mówi się o nich - specjaliści od unicestwiania.

Niewielu spełnia te wymagania. Podczas selekcji do jednostki z 40 chętnych przechodzi jeden. Trening jest tak intensywny, że dziennie komandos spala 12 tys. kalorii, podczas gdy górnik zaledwie - 4 tys. Nawet jeśli uda się przejść selekcję, nie oznacza to, że kandydat od razu trafi do jednostki. Musi czekać, aż zwolni się miejsce. Nawet kilka lat.

Większość informacji dotyczących jednostki jest utajniona. Ile osób w niej służy, jakie są prawdziwe dane personalne żołnierzy (mają zmienione dokumenty) - wie zaledwie kilka osób w kraju.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj