W katowickim Centrum Zdrowia pojawił się wiceminister zdrowia Bolesław Piecha. Zagroził: albo zakończycie strajk, albo szpital zostanie zamknięty. Nie przekonał jednak protestujących, czytamy w DZIENNIKU.
Przeciągające się strajki personelu medycznego pogrążają szpital w długach. Do szpitala zaczynają zgłaszać się domagający się swoich pieniędzy. Wiadomo już,
że pracownicy Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka i Matki nie dostaną lipcowych pensji. Przez to, że nie pracują, szpital nie dostaje ani złotówki z NFZ. Dyrektorka Renata Póda podaje,
że przez strajki tylko w maju stracili 650 mln złotych.
Minister Piecha, mimo że przyjechał do Katowic z wyciągniętą w stronę strajkujących ręką, nie wytrzymał. Powiedział, że skoro lekarze i pielęgniarki wrócić do pracy nie chcą, to szpital czeka likwidacja. W histori jeszcze się to nie zdarzyło, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by Górnośląskie Centrum było pierwszym takim przypadkiem. "Nikt nie będzie topił pieniędzy w beznadziejnie rokujące przedsięwzięcie" - powiedział Piecha.
Więcej w dzisiejszym DZIENNIKU.
Minister Piecha, mimo że przyjechał do Katowic z wyciągniętą w stronę strajkujących ręką, nie wytrzymał. Powiedział, że skoro lekarze i pielęgniarki wrócić do pracy nie chcą, to szpital czeka likwidacja. W histori jeszcze się to nie zdarzyło, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by Górnośląskie Centrum było pierwszym takim przypadkiem. "Nikt nie będzie topił pieniędzy w beznadziejnie rokujące przedsięwzięcie" - powiedział Piecha.
Więcej w dzisiejszym DZIENNIKU.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl