Nieoszlifowany bursztyn był zapakowany w 15 foliowych toreb, ukrytych w skrzyni narzędziowej i między płytami sklejki w naczepie. Celnicy wyliczyli wartość tego skarbu na 112 tys. zł! Kierowca na razie musiał zapłacić trzy tysiące złotych, ale kara może być większa.
Najdziwniejsza jest trasa, jaką pokonywał samochód. Nie wiadomo, gdzie na Ukrainie przemytnik nazbierał tyle bursztynu, którego najwięcej jest przecież na polskim wybrzeżu. Może nikt mu nie powiedział, że wwozi drewno do lasu?
Celnicy przecierali oczy ze zdumienia, gdy postanowili zajrzeć do ciężarówki na granicy polsko-ukraińskiej. Znaleźli tam prawie 100 kilo bursztynu poupychanego w różnych zakamarkach. Kierowca tłumaczył się, że wiózł trefny towar do Niemiec. Odbiorca postanowił wybudować sobie bursztynową komnatę, a przynajmniej komnatkę.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Powiązane
Reklama
Reklama
Reklama