Posocznica w warszawskim szpitalu położniczym Dzieciątka Jezus! Choroba zabiła już dwoje dzieci! Klinika zamknęła wszystkie oddziały dla przyszłych matek. Rodzice jednego ze zmarłych noworodków oskarżają lekarzy: zareagowaliście za późno! Złożyli zawiadomienie o przestępstwie do prokuratury.
A szpitalne oddziały: położniczy i patologii ciąży zamknięto na cztery spusty. Nie wiadomo na jak długo. Najpierw szpital musi sprawdzić sanepid.
Jak na razie Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna zapewnia, że w szpitalu nie było żadnych uchybień sanitarno-higienicznych. I że natychmiast zareagował na pojawienie się śmiercionośnej bakterii. "Już teraz jesteśmy przekonani, że nie ma mowy o epidemii" - mówi rzeczniczka Stacji, Monika Jakubiak.
Ale ta pewność będzie dopiero po kontroli, którą sanepid może zrobić, gdy ze szpitala zostaną wypisani wszyscy pacjenci.
Optymizmu sanepidu na pewno nie podzielają rodzice jednego ze zmarłych noworodków. Oskarżają lekarzy, że działali zbyt późno. Złożyli zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa do prokuratury.
Lekarze oczywiście nie zauważają swojej winy. Tłumaczą, że dzieci były wcześniakami i miały obniżoną odporność. Według nich, właśnie to spowodowało, że były szczególnie narażone na zakażenie.
Zakażenie dzieci wywołała bakteria "klebsiella pneumoniae". Wykryto ją kilka tygodni temu u dwóch pacjentek szpitala. Zdaniem rodziców dziecka, lekarze, choć wiedzieli o obecności groźnej bakterii, nie zareagowali. Zamknęli oddział dopiero, gdy okazało się, że dzieci zmarły!
Ta choroba, zwana też posocznicą, to zakażenie krwi. Wywołuje wysoką gorączkę z dreszczami, zaburzenia w układzie krążenia. Ostatecznie doszczętnie wyniszcza chorego, a w konsekwencji prowadzi do śmierci. A najczęściej wywołuje ją właśnie "klebsiella pneumoniae".
Jak na razie Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna zapewnia, że w szpitalu nie było żadnych uchybień sanitarno-higienicznych. I że natychmiast zareagował na pojawienie się śmiercionośnej bakterii. "Już teraz jesteśmy przekonani, że nie ma mowy o epidemii" - mówi rzeczniczka Stacji, Monika Jakubiak.
Ale ta pewność będzie dopiero po kontroli, którą sanepid może zrobić, gdy ze szpitala zostaną wypisani wszyscy pacjenci.
Optymizmu sanepidu na pewno nie podzielają rodzice jednego ze zmarłych noworodków. Oskarżają lekarzy, że działali zbyt późno. Złożyli zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa do prokuratury.
Lekarze oczywiście nie zauważają swojej winy. Tłumaczą, że dzieci były wcześniakami i miały obniżoną odporność. Według nich, właśnie to spowodowało, że były szczególnie narażone na zakażenie.
Zakażenie dzieci wywołała bakteria "klebsiella pneumoniae". Wykryto ją kilka tygodni temu u dwóch pacjentek szpitala. Zdaniem rodziców dziecka, lekarze, choć wiedzieli o obecności groźnej bakterii, nie zareagowali. Zamknęli oddział dopiero, gdy okazało się, że dzieci zmarły!
Ta choroba, zwana też posocznicą, to zakażenie krwi. Wywołuje wysoką gorączkę z dreszczami, zaburzenia w układzie krążenia. Ostatecznie doszczętnie wyniszcza chorego, a w konsekwencji prowadzi do śmierci. A najczęściej wywołuje ją właśnie "klebsiella pneumoniae".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|