Gdy Columbia leciała w kosmos, oderwało się od niej kilka płytek osłony termicznej. Nie było w tym nic dziwnego i inżynierowie z NASA zlekceważyli to. Ale płytki odsłoniły wrażliwą na gorąco aluminiową powierzchnię skrzydła. Gdy Columbia wracała na Ziemię, jej pancerz nie wytrzymał wysokiej temperatury. Prom rozpadł się i spłonął.
Dlatego astronauci z Discovery przez ponad siedem godzin sprawdzali, ile płytek oderwało się przy starcie. Jeśli okaże się, że uszkodzenia są poważne, będą je naprawiać. Gdyby im się nie udało, przesiądą się na Międzynarodową Stację Kosmiczną i będą czekać na pomoc z Ziemi. Tu chodzi o życie załogi!
W czwartek prom przycumował do stacji. Zostawi tam dwie tony jedzenia i sprzętu technicznego oraz jednego astronautę. Niemiec Thomas Reiter wróci na Ziemię za pół roku.
Dwaj astronauci wyszli z promu Discovery w kosmos. Ale nie przechadzali się dla przyjemności. Przy pomocy długiego wysięgnika dokładnie obejrzeli kadłub. Po co? Żeby sprawdzić, czy wszystko w porządku. Trzy lata temu uszkodzenie kadłuba promu Columbia doprowadziło do strasznej katastrofy. Zginęła cała załoga.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Reklama
Reklama
Reklama