Janusz Reiter zaprotestował na łamach "Baltimore Sun" przeciwko takiemu postrzeganiu Polaków. W tej gazecie ukazała się wcześniej recenzja najnowszej książki Grossa pt. "Strach". Ambasador nie zgodził się z autorem artykułu, który powoływał się na książkę Grossa i twierdził, jakoby po wojnie na ziemiach polskich doszło do "małego holokaustu". Czyli regularnego i planowego mordowania Żydów, którym udało się przeżyć okupację.
Książka Grossa utrwala królujący na Zachodzie krzywdzący stereotyp Polaka-antysemity. Dlatego ambasador ostro protestuje. Zresztą to nie pierwszy taki protest, podobnie jak nie pierwsze zafałszowanie naszej historii. Co pewien czas w zagranicznej prasie pojawiają się na przykład określenia "polski obóz koncentracyjny". Niby niewinny skrót myślowy, ale całkowicie nieprawdziwy.
Niestety, dziennikarze i naukowcy z Zachodu, którzy twierdzą, że każdy Polak wyssał antysemityzm z mlekiem matki, zapominają, że choć na naszych ziemiach rozegrał się dramat holokaustu. I choć tylko w Polsce za pomoc udzieloną Żydom Niemcy natychmiast rozstrzeliwali całą rodzinę dobroczyńcy, najwięcej Żydów ocalili właśnie Polacy.
Właśnie za to około 6 tys. naszych rodaków otrzymało do tej pory medal "Sprawiedliwego wśród Narodów Świata".
Znów dokleja nam się łatę antysemitów. Co więcej, morderców Żydów! Jan Tomasz Gross, który ujawnił zbrodnię sprzed 65 lat w Jedwabnem, w swojej najnowszej książce rzuca oskarżania na wszystkich Polaków. Twierdzi, że po II wojnie światowej ochoczo mordowaliśmy Żydów! Na szczęście na te słowa odpowiednio zareagował już ambasador Polski w USA.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Powiązane
Reklama
Reklama
Reklama