"Nie pójdę na szkolenia, bo nie mam głowy do nauki" - tłumaczy internista z mazurskiego Pisza. Jego inni koledzy mówią, że po prostu nie mają czasu, bo czekają na nich setki pacjentów. Nie dociera do nich, że dzięki kursowi będą mogli komuś uratować życie. Przecież w leczeniu raka najważniejsze jest wczesne wykrycie choroby.

Ministerstwo Zdrowia nic jednak nie może zrobić. Nie ma przepisów, które zmuszą lekarzy do pójścia na szkolenia. Pacjentom pozostaje jedynie, gdy podejrzewają, że mają raka, zgłaszać się do onkologa bez skierowania od lekarza pierwszego kontaktu - radzi DZIENNIK.