Dziennik Gazeta Prawana logo

W zawalonej fabryce w Świdnicy nikt nie zginął

12 października 2007, 11:38
Ten tekst przeczytasz w 0 minut
W zawalonej fabryce w Świdnicy na szczęście nie było ludzi! Strażacy z psami dokładnie przeszukali gruzowisko. Rano z hukiem zawalił się tam drewniany dach i część stropu starego zakładu. Katastrofę mogli spowodować złomiarze, którzy naruszyli konstrukcję budynku.

Głupota właściciela i brak wyobraźni złomiarzy mogły skończyć się znacznie gorzej.

Z taśmy fabryki schodziły kiedyś skórzane rękawiczki. Od wielu lat zakład popadał w ruinę, a właściciel - holenderski biznesmen - nie przejmował się tym. Władze miasta prosiły, żeby zabezpieczył teren, potem zawiadomiły prokuraturę. Zanim ta zajęła się sprawą, zrujnowaną fabryką zajęli się złomiarze. Żeby zarobić kilka groszy wycinali z niej żelastwo, aż w końcu konstrukcja nie wytrzymała.

Kto odpowie za katastrofę budowlaną w Świdnicy, ustali specjalna komisja.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj