Reporter "Faktu" natknął się na działa przez przypadek. Spacerował po lesie, gdy na polanie zobaczył cztery przeciwlotnicze armaty. Stały porządnie nakryte brezentem. Reporter sprawdził - działa są gotowe do strzału. Wystarczy tylko przygotować amunicję i już można strzelać do przelatujących samolotów.
Dziennikarz od razu pobiegł do najbliższej jednostki wojskowej. Jednak ani wartownika, ani dyżurnego oficera, nie interesowało znalezisko. Szli w zaparte, że wojsko armat nie zgubiło. Ba, nawet szef sztabu Marynarki Wojennej nie widzi problemu, że cztery armaty stoją niepilnowane na otwartym terenie. Tylko kto odpowie, gdy ktoś użyje tej broni i dojdzie do tragedii?
Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.
