"Fakt" odnalazł cztery zagubione armaty przeciwlotnicze. Działa spokojnie stoją pod Ustką, jednak żadna jednostka wojskowa się do nich nie przyznaje.
Reporter "Faktu" natknął się na działa przez przypadek. Spacerował po lesie, gdy na polanie zobaczył cztery przeciwlotnicze armaty. Stały porządnie nakryte brezentem. Reporter sprawdził - działa są gotowe do strzału. Wystarczy tylko przygotować amunicję i już można strzelać do przelatujących samolotów.
Dziennikarz od razu pobiegł do najbliższej jednostki wojskowej. Jednak ani wartownika, ani dyżurnego oficera, nie interesowało znalezisko. Szli w zaparte, że wojsko armat nie zgubiło. Ba, nawet szef sztabu Marynarki Wojennej nie widzi problemu, że cztery armaty stoją niepilnowane na otwartym terenie. Tylko kto odpowie, gdy ktoś użyje tej broni i dojdzie do tragedii?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|