Tragiczny wypadek wydarzył się Lublinie. Kierowca gnał tak szybko, że na jednym z zakrętów wpadł w poślizg. Auto uderzyło w słup i zapaliło się. Pomoc przyszła za późno. Dwie kobiety i kierowca spalili się żywcem.

W Strykowie (woj. łódzkie) kierowca volkswagena myślał, że zdąży wyprzedzić ciężarówkę, zanim z przeciwka nadjedzie tir. Źle jednak ocenił prędkość i jego auto z hukiem wbiło się pod kolosa. Dwie osoby z volkswagena nie miały żadnych szans. Droga w Strykowie na kilka godzin została zablokowana.

W Pabianicach kierowca daihatsu zagapił się. Gdy zauważył stojący przed nim dźwig, było już za późno. Zmoczona deszczem jezdnia była zbyt śliska. Mężczyzna zginął na miejscu, a jego pasażer w ciężkim stanie został przewieziony do szpitala.

Szalona prędkość, zbyt mała odległość między samochodami - tak właśnie zderzyło się dziesięć samochodów na trasie z Warszawy do Radomia. Na szczęście nikt nie zginął, a dwóch lekko rannych kierowców odjechało z miejsca karambolu karetką.

Niedaleko Siedlec bmw wpadło w poślizg, uderzyło w hondę, a w stojące na drodze samochody jeszcze wbił się tir. Zginęły dwie osoby.

Policjanci boją się, że to nie koniec czarnej serii. Jezdnie są śliskie, a kierowcy najwyraźniej zapomnieli, jak się jeździ po mokrym asfalcie.