Uwaga na tego mężczyznę w średnim wieku. Puka do drzwi i mówi, że ma do sprzedania krew. Co gorsza wie, do kogo pukać. Ma "wtyczkę" w szpitalu. Zna nazwiska i adresy osób czekających na operację. Jego ofiarą padła właśnie matka kobiety z Nowej Rudy, która niedługo ma być operowana.
Bezwzględny oszust odwiedził staruszkę w domu. Powiedział jej, że wie o operacji córki i załatwi jej krew. W ten sposób wyłudził od niej kilkaset złotych. I zniknął.
To nie jedyna ofiara trefnego sanitariusza. Podobną kradzież "na krew" zgłoszono również w Kłodzku. Policja podejrzewa, że mężczyzna ma wspólnika w szpitalu. Dzięki temu ma łatwy dostęp do swoich potencjalnych ofiar.
Niestety, ciągle grasuje na wolności. Dlatego nie wolno ufać nikomu, kto chce nam sprzedać krew. I o każdej takiej ofercie powiedzieć policjantom.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|