Bilet do kontroli…! Ile razy to słyszeliśmy. I nie ma zmiłuj. Nieważne, czy chcemy podjechać jeden przystanek, a może nie było już czasu, by stanąć w kolejce do kiosku, czy w
nadmiarze obowiązków wyleciało nam z głowy, że właśnie dzisiaj upłynął termin ważności karty miejskiej.
Mandat! Kanary są surowe - w końcu z tego żyją. Ale uwaga! Koniec z biletami i karami za ich brak! Nawet więcej. Możemy być pewni, że żaden kanar do nas nie podejdzie, a jeśli nawet - to
po to, aby grzecznie zapytać, jak nam mija dzień. Jakim cudem? Otóż "Fakt" odkrył genialny w swojej prostocie sposób na podróżowanie bez biletu. Wystarczy tylko…
ubrać się identycznie jak kierowca autobusu, motorniczy tramwaju czy metra. A to prostsze niż myślisz. Szefostwo tramwajów i MZA dbając o wizerunek firmy, nakazuje swoim ludziom pracować w
ciemnych spodniach, niebieskiej koszuli i krawacie (najlepiej ciemnym lub czerwonym). Pracownicy komunikacji miejskiej mają też „służbowe karty miejskie”. Więc w głowach
kanarów, gdy widzą tak ubraną osobę, od razu rodzi się myśl: po co kogoś takiego sprawdzać, skoro i tak wiadomo, że ma bilet.
"Fakt" przeprowadził test. Pan Cezary Pawlak (49 l.), ubrany identycznie jak kierowca ZTM-u, przez cały dzień jeździł po mieście bez biletu. Natknął się na kilkunastu
kontrolerów biletów. I co? Nic! Żaden z nich, przekonany, że tak ubrany pan Cezary to pracownik komunikacji, nie zapytał o bilet! W metrze jeden kontroler nawet się z panem Cezarym przywitał,
a już chwilę później wyruszył na łowy gapowiczów po peronie. W końcu „swojaka” przecież nie będzie sprawdzał.