"Nigdy nie zapomnę mojego pierwszego pokoju w akademiku. Stare meble z powyłamywanymi drzwiczkami, zdarta podłoga, dziurawe, obdrapane ściany, zatkana umywalka."- opowiada DZIENNIKOWI o zderzeniu z codziennością studenckiego życia Artur Brodowski z Politechniki Warszawskiej. I dodaje, że czesne, 270 zł miesięcznie, które w ciągu roku wzrosło do 300 zł, musiał płacić regularnie.
Opowieści Artura to niepojedynczy przypadek. O podobnych sprawach opowiadają tysiące studentów, którzy bezsilni w starciu z administracją swoich uczelni, wysłali listy do swojego rzecznika. Listy te złożyły się na raport o ich problemach. Młodych ludzi dręczą kłopoty związane ze stypendiami socjalnymi i naukowymi, które są wypłacane z wielomiesięcznym opóźnieniem.
Kolejna grupa problemów to starcia na linii petent – dziekanat. Decyzje odmowne nie są uzasadniane pisemnie, więc nie można się od nich odwołać. Dla pracowników dziekanatów czas się nie liczy.
Rzecznik zwraca uwagę, że raport nie jest obrazem sytuacji na wszystkich polskich uczelniach. Problemy są jednak na tyle poważne, że mają na ten obraz ogromny wpływ.