Brzmi to jak żart, ale to prawda. Pomysł musi jeszcze tylko oficjalnie zatwierdzić arcybiskup Stanisław Gądecki. A o co chodzi w tym niecodziennym zamyśle poznańskich duchownych? O to, żeby homilie nie były oderwane od rzeczywistości, żeby były zakorzenione w codzienności, żeby życie podsuwało tematy – mówi DZIENNIKOWI ks. Maciej Kubiak. A najprostszy na to sposób to porozmawiać z wiernymi.
Parafianie będą mogli podsuwać tematy na różne sposoby. W konfesjonale, podczas spotkań zespołów liturgicznych, a nawet e-mailem. Jeśli ktoś nie ma śmiałości przyjść i opowiedzieć o swoich problemach, może wysłać e-maila, nawet anonimowo. A ksiądz odpowie na to w homilii, a jeśli nie, to wyśle odpowiedź pocztą elektroniczną.
Wygląda na to, że kazania to ostatnio czuły punkt polskiego Kościoła. Księża starają się lepiej dotrzeć do ludzi, chcą być słuchani. Władze różnych diecezji opracowują wytyczne: homilie nie powinny być za długie, najwyżej 15-minutowe – to jeden z pomysłów. Teraz pracują nad treścią tego, co duchowny mówi parafianom. W diecezji łódzkiej na początku listopada klerycy będą po mszach przeprowadzać sondę, czy zainteresowała ich homilia.
"Zwracamy uwagę na to, żeby było ciekawie i z pasją. Żeby ludzie wychodząc ze świątyni nie mieli poczucia straconego czasu" - tłumaczy DZIENNIKOWI ks. prof. Wiesław Przyczyna z Krakowa, wykładowca, który uczy kleryków sztuki głoszenia kazań. Bo księża coraz częściej ściągają sobie z internetu gotowe kazania. A wierni momentalnie wyczuwają fałsz.