Ze Stanów Zjednoczonych przedwczoraj wrócił Marek Bieńkowski, komendant główny policji. Spotkał się tam m.in. z szefami policji z Nowego Jorku i Los Angeles, w tym ze słynnym byłym
nowojorskim komendantem Wiliamem Brattonem, autorem hasła „zero tolerancji”. Długo rozmawiał też z dyrektorem FBI Robertem S. Mullerem. O czym? – Między innymi o
sprawie Edwarda Mazura. Zrobiło się wokół tego ostatniego bardzo, bardzo gorąco. Sprawa ekstradycji jest w zasadzie przesądzona – mówi DZIENNIKOWI anonimowy informator.
Polskiej policji bardzo zależy na ściągnięciu Mazura do Polski. Jest przecież podejrzany o zlecenie zabójstwa komendanta głównego Marka Papały. Ale ani policja, ani FBI nie mają
możliwości przyspieszenia procedury ekstradycyjnej. To, czego nie może załatwić Bieńkowski, leży w kompetencjach polskiego ministra sprawiedliwości. Komendant główny w USA niemal minął
się z szefem resortu sprawiedliwości Zbigniewem Ziobrą i prokuratorem krajowym Januszem Kaczmarkiem. Obaj wylecieli za Ocean, przede wszystkim po to, by negocjować w sprawie polonijnego
biznesmena. I wiele wskazuje na to, że minister przywiezie do Polski obietnicę rozpoczęcia procedury ekstradycyjnej.
Jakie są dowody przeciwko Mazurowi? Mocne. Są wśród nich m.in. stenogramy z podsłuchów pruszkowskich mafiosów. O przeprowadzenie zamachu na życie Marka Papały w czerwcu 1998 r. oskarżeni
zostali dwaj gangsterzy Ryszard Bogucki (dostał 25 lat) i Ryszard Niemczyk. Żaden z nich do zbrodni się jednak nie przyznał. W znalezieniu płatnych morderców pośredniczył, zdaniem
prokuratury, właśnie Mazur. Kto jednak był inspiratorem tej zbrodni i dlaczego Papała musiał zginąć – nie wiadomo.