Aż 78 proc. chorych na nowotwór wolałoby łykać tabletki, zamiast przyjmować chemię dożylnie – wynika z najnowszych badań onkologa, dr. Janusza Wojtackiego z Gdańska. Od
przyszłego roku Polska dołączy do grupy państw, które refundują swoim pacjentom chemioterapię domową. Ministerstwo Zdrowia wciągnęło na listę leków refundowanych dwa doustne preparaty do
chemioterapii: winorelbinę i kapecytablinę.
Najnowsze leki doustne są równie skuteczne, jak chemia podawana w kroplówce. Przekonała się o tym osobiście Jolanta Mirkowska ze Wschowy (Wielkopolskie). Jest jedną z pierwszych kobiet w
Polsce, która poddała się eksperymentalnemu leczeniu chemią w takiej formie. Po dożylnej chemii bardzo wymiotowałam. Wypadły mi wszystkie włosy. Teraz nie muszę już spędzać w szpitalu
pół dnia i wracać z duszą na ramieniu, że w drodze powrotnej zemdleję w autobusie albo dostanę torsji. Prowadzę w miarę normalny tryb życia - opowiada DZIENNIKOWI.
Lekarze są entuzjastami nowej metody. – Dotychczasowe leki onkologiczne rzeczywiście były bardzo toksyczne, uszkadzały żołądek. Stosowaliśmy je w ograniczonym zakresie. Teraz
jednak mamy nowe, które nie tylko skutecznie zwalczają chorobę, ale też są bezpieczne i można je powierzyć pacjentowi – uważa doc. Tadeusz Pieńkowski, kierownik Kliniki Nowotworów
Piersi i Chirurgii Rekonstrukcyjnej w warszawskim Centrum Onkologicznym.